Formalnie sekretarz w kancelarii premiera odpowiedzialny za kontakty z parlamentem, faktycznie autor przemówień premiera i osoba odpowiedzialna za analizę badań nastrojów społeczeństwa, a szczególnie jego sympatii i antypatii wobec rządu i jego szefa.

Już wygląd zewnętrzny - siwa broda, profesorskie okulary, nieco niedbały strój - wskazuje, że Grupiński nie jest zwykłym partyjnym żołnierzem. Bo jest partyjnym profesorem, o pozycji niekwestionowanej, szczególnie po odejściu z Platformy Pawła Śpiewaka (do czego, według niektórych, sam się przyczynił).

Cicha zemsta demiurga

Od czasów studenckich czynnie zajmował się literaturą, teatrem, ideami, wydawaniem pism. Teraz jako polityk zajmuje się sprawami dość podobnymi - polityczny PR wszedł w miejsce teatru, pisanie przemówień zastąpiło literaturę, a pilnowanie rządowych interesów w mediach to coś nieporównanie ważniejszego niż wydawanie literackich kwartalników. Czasem jednak ciągnie ministra Grupińskiego do starego świata. W tym roku jego opowiadanie znalazło się w tomiku erotycznych opowieści różnych autorów, obok Moniki Szwai i Jarosława Klejnockiego. Minister opisał w pierwszej osobie dzieje inicjacji seksualnej 12-letniego chłopca. Nie wiadomo, czy Grupiński osobiście przemawiał w opowiadaniu jako chłopiec baraszkujący z wiejską gosposią, czy nie. Jest tam jednak cytat, który ludzie krytyczni wobec niego będą odczytywać jako jego credo. To słowa starszego pedagoga namawiającego głównego bohatera do gruntownych studiów literackich: "To będzie twoja cicha zemsta na tych, którzy się będą przed tobą lub przy tobie popisywać jakąś wiedzą, nad ciebie próbować wynosić. (...) Będziesz się przechadzał między nimi wszystkimi jak demiurg, który może ujawnić świat, jego prawidłową stronę lub zmilczeć i patrzeć, jak ktoś się z powodu swojej ignorancji i niewiedzy pogrąża".

Grupiński ma duży wpływ na kształtowanie polityki, więc poniekąd został "przechadzającym się demiurgiem". Dość naturalne jest - zważywszy jego potencjał umysłowy i łatwość w formułowaniu myśli - że współtworzy przemówienia Donalda Tuska. Do niego m.in. rok temu należała ostateczna redakcja expose nowego premiera. W pisaniu pomagała polemiczna pasja Grupińskiego, którą wykazywał jeszcze jako krytyk literacki. Dziś przemówienia szefa rządu są efektem pracy zespołowej. Podstawowe wytyczne przygotowywane są na dość niskim szczeblu, np. w ministerstwie, jeśli przemowa ma dotyczyć jakiejś konkretnej tematyki. Nad wytycznymi debatuje zespół w składzie: Rafał Grupiński, szef kancelarii premiera Sławomir Nowak i wzięty z rynku PR-owiec, obecnie sekretarz stanu, Igor Ostachowicz. Tu powstaje ostateczny kształt mowy, ale coraz częściej Tusk i tak się go nie trzyma i woli improwizować.

Miłość do brata i mediów

Ważniejszą częścią pracy Grupińskiego są kwestie programowe. On odpowiada za departament zajmujący się analizą nastrojów społecznych. Sam skompletował jego skład i jest z tego bardzo dumny. - Jestem najgłupszy w gronie tych młodych socjologów - opowiadał z przekorną satysfakcją. Politycy PO wskazują, że jego argumenty, podparte wynikami pracy departamentu, miały wpływ na twardą formę wypowiedzi premiera i całej partii w sprawie kastrowania pedofilów.

Jego żywiołem są też media. Pracował nad ustawą medialną, ale to akurat skończyło się porażką. Nadzoruje także procesy prywatyzacji państwowych udziałów w niektórych mediach. Nie do niego jednak należy głos decydujący. Kilka miesięcy temu zapowiedział możliwość prywatyzacji jednego z kanałów TVP, co od razu zdementował sam premier, mówiąc, że nie ma takich planów. Grupiński musiał potem tłumaczyć się, że mówił tylko o jednym z rozważanych wariantów.

Ta historia pokazuje, że także on - człowiek z najbliższego otoczenia Tuska - pada ofiarą dworskich intryg i niełaski swego szefa. Bolesnym ciosem był wypadek, który zdarzył się w pierwszych miesiącach tego roku. W czasie narady premiera z Grupińskim do gabinetu wszedł wysoki urzędnik z prośbą o podpisanie kilku dokumentów. Jednym z nich była nominacja dla naczelnego lekarza weterynarii kraju. Na dokumencie widniało nazwisko Tomasza Grupińskiego, wojewódzkiego lekarza weterynarii ze Szczecina, rodzonego brata ministra. Tusk wpadł we wściekłość: - Albo twój brat, albo ty! - krzyczał na zdezorientowanego Grupińskiego. Skutek był taki, że przez kilka miesięcy Tusk traktował Grupińskiego bardzo chłodno.

Cała ta sytuacja nie jest jasna. Część naszych rozmówców twierdzi, że minister rzeczywiście protegował brata, a o błyskotliwym awansie Tomasza Grupińskiego huczał cały Szczecin. Druga część informatorów mówi co innego: Grupiński padł ofiarą intrygi kilku kancelaryjnych notabli. Nic nie wiedział o sprawie, a jego brat i tak miał szanse na awans, bo cieszy się opinią wybitnego fachowca. Tusk zresztą miał później uważać, że wina Grupińskiego nie była tak wielka, jak zdawało mu się w pierwszym momencie.

Od czasu do czasu zderzak

Dla ograniczania pozycji Grupińskiego zawiązała się koalicja ludzi skłóconych ze sobą w innych sprawach - Sławomir Nowak, Igor Ostachowicz i szef KPRM Tomasz Arabski. Przez to trudniej mu się dostać do premiera, zresztą jego gabinet znajduje się w skrzydle maksymalnie odległym od premierowskiego. Nie dostaje też wszystkich informacji. W czasie awantury o samolot dla prezydenta lecącego na szczyt Unii kilkakrotnie nie wiedział, co odpowiedzieć dziennikarzom albo przekazywał już nieaktualne informacje. To względne odizolowanie od Tuska powoduje, że łatwiej na Grupińskiego zwalić jakieś wizerunkowe niepowodzenia rządu lub negatywne komentarze w mediach. Premier reaguje nerwowo, więc przynajmniej kilkakrotnie minister oberwał nie za swoje grzechy. Po wspomnianym szczycie Tusk dostał zaproszenie od Moniki Olejnej do "Kropki nad i". Nie chciał jednak tłumaczyć się z porażki, więc wysłał Grupińskiego. Ten posłusznie poszedł, a po powrocie wysłuchał od zdenerwowanego premiera pretensje o to, że wystąpił w... "Kropce nad i".

Nerwowe reakcje nie są jednak świadectwem tego, że ktoś dąży do całkowitego pogrążenia Grupińskiego. Wprawdzie zdarzają mu się prestiżowe porażki, ale na pewno nie grozi mu całkowita marginalizacja. Jest bezsprzecznie lojalny wobec Tuska i wicepremiera Grzegorza Schetyny, o czym oni wiedzą. Bo całą trójkę łączy wieloletnia bezkonfliktowa znajomość. A Schetynę Grupiński pamięta jeszcze z czasów "Solidarności Walczącej". I chyba jest to naprawdę normalna, niewyrachowana przyjaźń.