"Traktowałem to jako ostateczność, ale nie mam wyjścia: złożę skargę do Strasburga. Ponieważ sprawa wobec mnie ma tło polityczne, będzie to skarga przeciwko rządowi Donalda Tuska" - mówi "Rzeczpospolitej" poseł PiS Zbigniew Ziobro. I zarzuca prokuraturze, że nie chce postawić go przed sądem, by mógł udowodnić swą niewinność.

Płocka prokuratura odrzuca oskarżenia byłego ministra sprawiedliwości. Tłumaczy, że oświadczenie o zrzeczeniu się immunitetu przez Zbigniewa Ziobrę dotarło z Sejmu do prokuratury dopiero 3 października. "Absolutnie nie mamy sobie nic do zarzucenia" - zapewnia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Płocku Iwona Śmigielska-Kowalska.

Jest też inna sprawa. Prokuratura chce wiedzieć, jaki status będzie miał prokurator Miłoszewski, też zamieszany w tę sprawę. A na razie ślimaczy się wyjaśnienie, czy jego immunitet prokuratorski zostanie uchylony.

Chodzi o słynną już sprawę udostępnienia Jarosławowi Kaczyńskiemu akt śledztwa dotyczącego mafii paliwowej. Ziobro przekazał mu te dokumenty w 2006 roku. Prokuratura uważa, że zrobił to bezprawnie i chciała postawić mu zarzut przekroczenia uprawnień.

Ziobro zrzekł się immunitetu w momencie, gdy było już pewne, że i tak go straci. Śledczy mogą więc postawić mu zarzuty. Jednak nie robią tego. "Mija trzeci miesiąc, odkąd się zrzekłem immunitetu, i nic się nie dzieje. Nawet mnie nie wezwali na przesłuchanie. Chciałem szybko stanąć przed sądem, ale to mi się uniemożliwia" - twierdzi Ziobro.