"Według informacji, którą usłyszałem, pan prezydent miał się odnieść do gen. Janickiego, człowieka w mundurze: <won gnoju!>" - oświadczył Palikot w czwartkowy wieczór w TVN24. "Może się przesłyszał, albo kogoś z kimś pomylił" - próbował wczoraj dystansować się od tych rewelacji Paweł Graś, zastępca sekretarza generalnego PO. I strofował: "Palikot nie powinien zajmować się plotkarstwem." Graś zapowiedział, że wezwie posła do wyjaśnień. Na dobre zdenerwować miał się też wicepremier Grzegorz Schetyna. Bo to jego Palikot wskazał jako źródło swoich informacji. Czy tak rzeczywiście było? Schetyna milczy, wczoraj był w Mołdawii. Palikot powtarza jednak uparcie: tak było.

Anna Wojciechowska: Władze PO się od pana dystansują i żądają wyjaśnień. Twierdzą, że musiał się pan przesłyszeć z tym "won gnoju" prezydenta.
Janusz Palikot*: Może rzeczywiście się pomyliłem, może to było "spieprzaj gnoju".

Czyli nie wycofuje się pan ze swoich słów?
Oczywiście, że nie. "Won gnoju" czy "spieprzaj gnoju", nie ma różnicy. Tak czy inaczej były to słowa obraźliwe.

Tyle że pana rewelacjom zaprzeczają Kancelaria Prezydenta i sam BOR.
Ale niech pani zwróci uwagę, jak zaprzeczają. Mówią, że to nie były te słowa. Gen. Janicki w Radiu Zet, zanim go wszyscy wzięli za głowę mówił, że było bardzo ostro podczas rozmowy z prezydentem, ale że padły trochę inne słowa niż podałem. Ja to rozumiem, Lech Kaczyński nie wytrzymuje, obraża ludzi, ale oni muszą z nim współpracować. Następnego dnia po tych słowach BOR musiał ustalić z prezydentem ochronę na wyjazd. W takiej sytuacji im nie jest na rękę, że ja to ujawniam.

Skąd przekonanie, że prezydent tak zwrócił się do szefa BOR?
Wchodziłem w czwartek na spotkanie i akurat wicepremier Schetyna kończył rozmowę z innymi osobami. Wicepremier łapał się za głowę, opowiadając właśnie, jakimi słowami prezydent zwrócił się do gen. Janickiego.

Schetyna podobno wściekł się na pana rewelacje.
Wiadomo, że jest wściekły i że mnie kiedyś za to zamordują. Dzwonią do mnie teraz i nie dają mi żyć. Ale ja nie mógłbym żyć, wiedząc, że prezydent powiedział do generała "won gnoju" czy "spieprzaj gnoju" i że to zostało schowane pod dywan. Jak wiem, to ujawniam. Już taką mam chorobę.

A może to oburzenie PO to tylko teatr, a naprawdę wszystko ustaliliście wcześniej?
Przyrzekam, że z nikim nic nie ustalałem. Tym razem naprawdę przypadkowo się tam znalazłem. Miałem być tam 10 minut później, ale przyszedłem wcześniej. No i musiałem się tym podzielić z narodem.

I nie zamierza pan przepraszać, jak sugerują władze PO?
Kurczę, ale za co mam przepraszać? Za prawdę?

*Janusz Palikot, poseł PO