Proces 83-letniego Kiszczaka mógł się opóźnić, bo sąd pierwszej instancji nakazał IPN uzupełnić akt oskarżenia. Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego, który właśnie uchylił tę decyzję. "Nie ma żadnych przeszkód, by sąd okręgowy prowadził ten proces" - powiedziała rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska.

Według IPN Kiszczak dopuścił się w 1985 r. zbrodni komunistycznej - represji w postaci dyskryminacji wyznaniowej. Chodzi o zwolnienie ze służby porucznika milicji Romualda K. Oficjalnie Kiszczak powołał się na "ważny interes służby". IPN ustalił jednak, że rzeczywistą podstawą wydalenia było wysłanie przez porucznika córki do pierwszej komunii. Nawet w świetle PRL-owskiego prawa dyskryminacja z przyczyn wyznaniowych była przestępstwem.

83-letniemu Kiszczakowi - który nie przyznaje się do winy - grozi do trzech lat więzienia.

We wrześniu 2008 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaczął się proces Kiszczaka za podobny zarzut - o zwolnienie w 1985 r. ze służby Tadeusza M. z "drogówki" w Tucholi. Wyrzucono go za zawarcie ślubu kościelnego oraz za to, że w rodzinie żony było trzech księży, w tym jeden mieszkający we Francji.