ANNA NALEWAJK: Konsultował pan dla SLD projekt ustawy medialnej PO?
ROBERT KWIATKOWSKI*: Tak.

No i?
Jest to projekt, w ramach którego można dojść do porozumienia. Przy poprzedniej ustawie medialnej Sojusz postawił dwa warunki: uniezależnienie finansowania mediów publicznych od rządu i licencji programowych. Platforma ma alergię na słowo "abonament". Dobrze. Nazywajmy to, jak chcemy, ale ważne jest, żeby uniezależnić finansowanie od władzy. Z tego, co słyszę, Platforma jest w stanie ten postulat spełnić. A drugi punkt o licencjach programowych, czyli rozliczania mediów publicznych z pieniędzy, które one dostają, jest godny poparcia. Myślę więc, że jest bliżej niż dalej.

A co z KRRiT?
Platforma ma ryzykowny pomysł całkowitej wymiany składu KRRiT. Jest orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego na ten temat dotyczące PiS-owskiego skoku na media. Trybunał wypowiedział się, że to było bezprawne. Powielanie tej metody wydaje się co najmniej ryzykowne.

Czyli co? Proponujecie, by dokoptować kilku nowych członków do obecnego składu?
Tak. To jest bezpieczniejsze pod względem prawnym i bardziej uczciwe. To nie chodzi o to, by teraz, zacytuję pewnego zawodowego dyplomatę, wyrżnąć watahę do końca.

No ale wyobraża pan sobie współpracę w radzie Samoobrony, PiS, LPR, PSL, PO i SLD?
Zdarzyło mi się być w jednej radzie z Markiem Jurkiem, którego uważam za większego fundamentalistę niż całe LPR razem wzięte. No i jakoś się nie pozabijaliśmy.

Będzie pan doradzał, żeby sojusz nie ustępował ze swoich warunków?
Jeszcze nie wiemy, jaka będzie reakcja PO na te warunki. Poczekajmy do przyszłego tygodnia.

A jak powie nie?
To znaczy, że woli jak jest gorzej niż lepiej. Że chce doczekać do sytuacji, w której te media opanowane przez LPR uduszą się pod własnym ciężarem.

Jak pan ocenia nowe władze TVP?
Na pewno im mniej PiS, tym lepiej. Pierwsze decyzje tego zarządu są rozsądne. Wiem, że wszyscy się wystraszyli pana Farfała, ale nie słyszałem, żeby Hanna Lis, która znów zaczęła prowadzić "Wiadomości", zapisała się do Młodzieży Wszechpolskiej.

Obydwaj panowie poradzą sobie z prowadzeniem tak wielkiej spółki?
To jest rozwiązanie przejściowe. Za chwilę przyjdzie moment wymiany rad nadzorczych, ustawy medialnej, o której rozmawiamy. Nie znam pana Farfała, znam pana Rudomino. To poukładany, sprawny facet. Ale nie wiem, czy on sobie poradzi w tej trudnej sytuacji.

Ile prawdy jest w tym, że Tomasz Rudomino konsultuje się z panem w sprawach telewizji?
Niewiele.

Ale coś jednak jest na rzeczy?
Niech pani nie żartuje. On ma swoje lata i swój rozum. Wiedział, w co się pcha.

*Robert Kwiatkowski, były prezes zarządu TVP