Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, ocenia, że sprzedaż euro przez Ministerstwo Finansów to decyzja, która wskazuje na "kompletną amnezję ze strony rządzących". W rozmowie z DZIENNIKIEM powołał się na przykład Rosji, która straciła przez interwencję na rynku walutowym ponad 200 mld dolarów.

>>> Dowiedz się, czym grożą Polsce spekulanci

Sadowski ocenił, że decyzja odnośnie upłynnienia ma charakter "czysto polityczny". Bo spekulacje na polskim złotym prędzej czy później skończyłyby się, a tak rząd dał się spekulantom sprowokować.

"Nasz rząd nie tylko powiedział, że będzie interweniował, ale premier podał już wszystkie parametry właściwe dla tej interwencji. Nie ma bardziej komfortowej sytuacji ze strony funduszy spekulacyjnych" - podkreślił Sadowski. Ocenił, że polski rząd "bawi się w spekulacje walutowe".

>>> Rząd interweniował na rynku walutowym

Z decyzji rządu zadowolony jest profesor Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers. "Nie oczekiwałbym jakichś cudów po samej decyzji rządu, natomiast uważam, że bardzo dobrze, iż została podjęta" - powiedział.

W opinii Orłowskiego decyzja rządu nie jest interwencją. "Na wyrost używa się sformułowania, że rząd przeprowadza interwencję. Rząd nie robi niczego niezwykłego. Rząd zmienił sposób, w jaki sprzedaje środki, które tak czy owak musiałby sprzedać. Ma do wyboru sprzedaż przez rynek bądź za pośrednictwem NBP" - powiedział ekonomista. I zauważył, że to Bank Centralny posiada instrumenty, by ewentualnie próbować interweniować na rynku.

>>> Do czego można się posunąć w obronie złotówki – komentarz Marcina Piaseckiego

Zdaniem profesora Jerzego Osiatyńskiego z PAN trzeba się liczyć z tym, że upłynniane przez Polskę euro będą systematycznie wykupywać spekulanci. Choć nie wiadomo, jakimi dysponują funduszami.

"Może się zdarzyć, że wykupią oni większą część upłynnionych zasobów euro, licząc na ich odsprzedaż w przyszłości po jeszcze wyższym kursie. W tym przypadku, na rynku wcale nie byłoby więcej tej waluty i jej upłynnienie nie przyniesie stabilizacji kursu złotego" - mówi ekonomista.

Mniej krytyczni są przedstawiciele opozycji. Były wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz z PiS cieszy się, że rząd wreszcie zaczął działać. "Oczywiście podawanie do publicznej informacji, że taka interwencja nastąpi, było błędem" - uważa Poncyljusz. Ale dodaje, że jest umiarkowanym optymistą.

"Jeżeli mamy tylko do czynienia ze spekulantami, to te kilka miliardów euro, które rząd może rzucić na rynek, powinno ustabilizować wartość złotówki. Jeżeli zaś jej wartość spada z powodu opcji walutowych lub co gorsza jest to korekta wartości polskiej gospodarki, to jesteśmy bezradni" - dodaje poseł PiS.