"Życzę premierowi, bo życzę Polsce, jak największego sukcesu" - mówił Lech Kaczyński na lotnisku Okęcie, gdzie wylądował po powrocie z Ukrainy. Wspólnie z ukraińskim prezydentem złożył tam hołd pomordowanym przez UPA Polakom we wsi Huta Pieniacka. Tym samym samolotem, którym prezydent wrócił do Warszawy, Donald Tusk leci do Brukseli.

Prezydent uważa, że to, co premier mówi o większej solidarności krajów członkowskich Unii w walce z kryzysem, jest słuszne. Lech Kaczyński wyraził nadzieję, że Tusk w Brukseli "osiągnie tyle, ile się da osiągnąć".

"Wszystkiego osiągnąć się nie da, bo <bliższa koszula ciału>. Każdy kraj ma swoją opinię publiczną, swój rząd, swoje zbliżające się niedługo lub troszkę później wybory. Taka jest europejska rzeczywistość roku 2009 i inna być nie może" - mówił prezydent.

Według Lecha Kaczyńskiego, w obliczu kryzysu protekcjonizm jest "rzeczą naturalną", ale korzystne byłoby dla nas jego pewne ograniczenie. Zastrzegł, że Unia i poszczególne państwa "powinny aktywnie walczyć z kryzysem", ale razem, a nie oddzielnie. Powinny też - jego zdaniem - "zapomnieć o neoliberalnych złudzeniach".