Policja doprowadziła Czumę przed sąd
Krzysztof Czuma, syn ministra sprawiedliwości, znów przysparza kłopotów swojemu ojcu. Choć sąd kazał mu zwrócić wołomińskiemu SKOK pieniądze, nie chce tego zrobić. Nie pomogła nawet grzywna, ani doprowadzenie do sądu przez policję. Kolejna rozprawa we wrześniu.
- Sędziowie wybuczeli ministra sprawiedliwości
- Czuma dał pracę koledze z Chicago
- Czuma: Blogerka Kataryna to tchórz
- Minister Czuma zmienił limuzynę. Na lepszą
- Czuma dumny z syna. Bo walczy z Kataryną
- Polityk PiS niewinny, ale musi oddać pieniądze
- Syn ministra o blogerach: Sk...syn, babsztyl
- Awansował, bo pracował z Czumą w radiu
- Nowy doradca Czumy ma kłopoty finansowe
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Współpracowaliśmy z firmą Krzysztofa Czumy, która zajmowała się obsługą domen internetowych. (...) Okazało się, że nadpłaciliśmy mu ok. 4 tys. złotych. Nie mogliśmy wyegzekwować należności, więc skierowaliśmy sprawę do sądu" - opowiada "Rzeczpospolitej" Mateusz Głodek, wiceprezes Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej z Wołomina.
>>> Czuma dumny z syna, bo walczy z Kataryną
Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście już 30 stycznia 2006 r. zasądził od spółki Krzysztofa Czumy 4320 zł. Gdy pieniądze nie wpływały na konto SKOK, do akcji wkroczył komornik. Odniósł połowiczny sukces. Udało mu się odzyskać 1897 zł, po czym poinformował sąd, że dalsza egzekucja jest bezskuteczna.
W tej sytuacji 5 października 2007 roku radca prawny wołomińskiego SKOK złożyła wniosek o ujawnienie majątku dłużnika, w tym jego rachunków bankowych. Mimo kilkunastu wezwań Krzysztof Czuma nie stawiał się przed sądem. Nie odbierał wezwań wysyłanych na jego adres zarówno prywatny, jak i firmowy.
3 września 2008 r. sąd stracił cierpliwość i nałożył na Czumę 500 zł grzywny. Nie poskutkowało, więc 14 października sąd sięgnął po środek ostateczny: nakazał policji przymusowe doprowadzenie Czumy.
Gdy funkcjonariusze przyprowadzili go 5 listopada, Krzysztof Czuma odmówił ujawnienia majątku firmy. Twierdził, że jest ona w trakcie likwidacji, a on sam jej nie prowadzi. Wnioskował o zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie adwokata z urzędu. Sąd oba wnioski odrzucił.
Rozprawę odroczono do 3 grudnia. Właściciel Elektronu nie stawił się wtedy w sądzie, przesłał zwolnienie lekarskie. Sąd jeszcze raz zdecydował o przymusowym doprowadzeniu. Tym razem nikt nie otworzył policjantom drzwi.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!