Na razie związkowcy zrezygnowali z przygotowań do strajku generalnego. Ale wtorkowe decyzje rządu w sprawie prywatyzacji ich nie uspokoiły. Nastawienia nie zmieniło to, że gabinet Tuska pod naciskiem koalicjanta i niektórych polityków PO nie zgodził się na propozycję ministra skarbu Aleksandra Grada.

>>>Problem rządu: Mieć miedz, czy nie mieć

Dopuszczała ona sprzedaż nawet całej puli akcji, jaką ma Skarb Państwa. Ostatecznie pulę ograniczono, a sama transakcja ma zostać przeprowadzona dopiero w przyszłym roku. To zdaniem działaczy dwóch największych związków działających w KGHM niczego nie załatwia - jest jedynie zaproszeniem dla spekulantów do przejęcia firmy.

Skarb Państwa ma dziś niepełne 42 proc. akcji, to wystarcza do sprawowania kontroli nad spółką. Związkowcy boją się jednak, że obniżenie udziałów do 32 proc. może sytuację zmienić.

"Jesteśmy szóstym producentem miedzi i drugim producentem srebra w świecie. Drugiej takiej firmy nie ma w Europie. Ta decyzja doprowadzi do utraty kontroli nad KGHM" - przestrzega Józef Czyczerski, szef "Solidarności" górnictwa miedziowego.

Ale zdaniem resortu skarbu takiego zagrożenia nie ma. Urzędnicy podają przykład Orlenu. Tam Skarb Państwa ma niewiele ponad 20 proc. akcji, a mimo to sprawuje cały czas kontrolę nad spółką.

>>>Schetyna: Sprzedaż KGHM jednak możliwa

Jedyne, co związkowcy widzą pozytywnego w decyzji rządu, to odsunięcie decyzji na 2010 rok. Liczą, że da im to czas na spokojne przygotowanie scenariusza zastopowania sprzedaży akcji. Na początku przyszłego tygodnia mają się nad tym naradzić. "Chcemy zrobić wszytko, by nie było żadnych wątpliwości, że nasze działania są zgodne z prawem. Będziemy przygotowani nie gorzej niż w 1992 r., gdy strajkowaliśmy 32 dni" - zapowiada Zbrzyzny.

Resort jednak liczy, że związki zrezygnują ze swoich planów. "Związki zawodowe i właściciel mają jasno określone kompetencje i każdy powinien się ich trzymać. Tak jak związki mają prawo bronić praw pracowniczych, tak właściciel powinien mieć prawo dysponowania swoją własnością" - tłumaczy rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.

Ministerstwo i zarząd nie zamierzają odpuszczać związkowcom. W dniu kiedy rząd ogłaszał decyzję w sprawie planów prywatyzacji, w KGHM odbył się strajk ostrzegawczy. Zarząd uznał, że protest był nielegalny i skierował sprawę do prokuratury. Uczestnikom strajku zagroził obcięciem wynagrodzeń za czas protestu. "Zarząd ma wsparcie rządu. Nie ma ludzi, którzy mogą stać ponad prawem" - komentuje sprawę Maciej Wewiór. Związkowcy wprawdzie oprotestowali działania zarządu, ale jednocześnie postanowili działać ostrożniej niż dotąd.