Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Palikot o prezydencie: Czy to kuku na muniu?

2009-09-23 | Ostatnia aktualizacja: 20:12 | Komentarze: 0 | skomentuj
Dance macabre Palikota z Kaczyńskim

Dance macabre Palikota z Kaczyńskim Fot. PIOTR KOWALCZYK / Inne

Poseł PO znów atakuje. Okazją jest taniec prezydenta na imprezie dożynkowej w Spale. "Czyż nie jest tak, że człowiek, który mając w tle wielki dramat, jednego dnia publicznie tańczy, a drugiego publicznie płacze, zasługuje na klasyczne określenie: kuku na muniu?" - pyta Palikot. I twierdzi, że "wyniki badań zdrowia prezydenta Polski nie są już potrzebne".

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Trwające prawie dwa lata wysiłki, aby nakłonić pana prezydenta do wykonania takich badań, nieoczekiwanie znalazły sojusznika w… samym prezydencie. Lech Kaczyński tańcząc w niedzielę na dożynkach, zaledwie w jeden dzień po tragedii w kopalni i ogłaszając w poniedziałek żałobę narodową po śmierci górników - sam przedstawił diagnozę!" - pisze na swoim blogu w onet.pl Janusz Palikot.

"W tańcu ze śmiercią - w Dance macabre, tej średniowiecznej zbiorowej terapii-chodziło o to, że wszyscy jesteśmy równi wobec śmierci: zdrowi, chorzy, politycy" - tłumaczy polityk PO.

"W tańcu ze śmiercią górników, pan prezydent otarł się o własną śmierć publiczną. Jak zawsze przybył mu ze wsparciem - brat Jarosław. I pomieszał w temacie: kto jest kim, czyli kto żyje, a kto umiera, kto może pląsać, a komu nie wypada, kto nosi żałobę, a kto wywija obertasy na scenie?" - pisze Palikot.

Poseł PO rozdaje razy na lewo i prawo, bo nie omieszkał także wziąć pod lupę brata prezydenta i układów rodzinnych u Kaczyńskich.

"Gdy się do tego doda, że brat prezydenta - Jarosław - zeznał niedawno publicznie, że żona prezydenta (Maria) myli jego (Jara) z Lechem, to mamy kwadraturę koła w domu przy Krakowskim Przedmieściu, nazywanym potocznie i dla kamuflażu pałacem prezydenckim" - kpi Palikot.

Poseł wyraża jednocześnie nadzieję, że ktoś jeszcze w Polsce "odróżnia Lecha od Jarka przy boku Marii".

"Ja, proszę Państwa, z Biłgoraja jestem! Więc dla mnie albo ktoś płacze albo tańczy. Albo z bratem męża albo mężem. Ale Biłgoraj to proste i małe prowincjonalne miasto, a nie jakiś tam Żoliborz!" - kończy poseł PO.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «