Książę William ukończył kurs pilotażu śmigłowcowego w bazie Królewskich Sił Powietrznych (RAF) w Shawbury w hrabstwie Shropshire i ma obecnie stopień kapitana lotnictwa (Flight Lieutenant). Później w tym miesiącu zostanie przeniesiony do bazy Vally na wyspie Anglesey u wybrzeży Walii, by odbyć szkolenie doskonalące, kwalifikujące go do samodzielnych lotów poszukiwawczo-ratowniczych na śmigłowcu Sea King. Będzie tam ćwiczył podnoszenie rozbitków z morza i udzielanie pomocy ofiarom wypadków górskich.

Książę Walii, który w przeszłości sam służył jako pilot helikoptera w marynarce wojennej, wręczył personelowi RAF-u medale za wzorową służbę i za osiągnięcia operacyjne. Jego starszy syn, znany przełożonym i kolegom jako William Wales, spędził w Shawbury 12 miesięcy.

Na stacjonującym na lotniskowcu "Invincible" śmigłowcu Sea King latał podczas brytyjsko-argentyńskiej wojny o Falklandy w 1982 roku stryj Wiliama, książę Yorku Andrzej.

W przeszłości książę William posługiwał się helikopterem w sposób niekonwencjonalny. Bez wiedzy przełożonych poleciał nim do narzeczonej na weekend, a także podwiózł brata na festiwal na wyspie Wight. Teraz ma nauczyć się wykonywania maszyną skomplikowanych manewrów z myślą o ratowaniu tonących i zagubionych wędrowców w górach.

W czasie najbliższego weekendu książę William udaje się w pierwszą samodzielną podróż zagraniczną do Nowej Zelandii i Australii, gdzie nastroje republikańskie są silne. Wizyta wywołała spekulacje sugerujące, że tworzy się królewski odpowiednik gabinetu cieni.