Jak udało nam się ustalić, wczoraj w Islamabadzie, gdzie przebywa m.in. wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder, zebrała się specjalna grupa złożona z przedstawicieli pakistańskiego MSW i służb specjalnych ISI. Również wczoraj na rozmowy ze starszyzną rodową i talibami na pogranicze pakistańko-afgańskie po raz drugi pojechał mułła Shah Abdul Aziz, który wcześniej negocjował uwolnienie Stańczaka, a następnie kontaktował się z talibami w sprawie wydania ciała.

"Shah Abdul Aziz w czwartek miał spotkanie z polskimi dyplomatami w Islamabadzie. Rano znowu pojechał na pogranicze, by negocjować z ludźmi, którzy mają ciało Piotra" - powiedział nam wczoraj jeden z zaufanych ludzi Abdul Aziza. "Jego dotychczasowa misja zakończyła się fiaskiem, ale jest w stałym kontakcie z ludźmi, którzy mają ciało" - dodał.

O tym, jakie warunki mieli przedstawić Azizowi talibowie, którzy zamordowali Stańczaka, powiedział nam Rashid ul-Haq, syn Sami ul-Haqa, wpływowego mułły z pogranicza afgańsko-pakistańskiego nazywanego "ojcem talibów".

>>>Polski geolog został ścięty

"Rozmawiałem z Abdul Azizem. Skarżył się, że nie może się z nimi porozumieć. Talibowie postawili pakistańskim władzom żądania, ale rząd nie chce ich spełnić" - mówił. Tłumaczył, że jeśli pakistańskie władze zmienią zdanie w sprawie postawionych warunków, "wszystko będzie można załatwić w ciągu dwóch dni". "Talibowie sprawę stawiają jasno: «najpierw wypuśćcie naszych ludzi, wówczas wydamy wam ciało»" - dodawał.

>>>Co w tej sprawie zrobił amerykański wywiad

Próbowaliśmy ustalić, czy na liście talibów, których zwolnienia domagają się zabójcy Piotra Stańczaka, znajduje się budząca największe kontrowersje postać - Omar Saeed Sheikh. To człowiek, który w 2002 roku zamordował amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla. Jest niemal pewne, że rząd Pakistanu nigdy nie zgodzi się na wypuszczenie akurat jego. W tej sprawie sprzeciw wyraża nie tylko Islamabad, ale także Waszyngton.

>>>Polacy szukali pomocy nawet w Chinach

Jednak jak powiedział nam jeden z naszych pakistańskich infromatorów, tym razem na liście nie ma terrorysty. "To żądanie pojawiało się wcześniej. Teraz nazwiska Omara nie ma na liście. Początkowo talibowie chcieli uwolnienia 60, a później 40 ludzi. Teraz mówią o czterech osobach, czterech ważnych komendantach" - powiedział.

Polskie MSZ nie potwierdza tych informacji, ani im nie zaprzecza. ”Ze względu na charakter sprawy i w trosce o jej powodzenie w chwili obecnej nie podajemy szczegółów, ani nie komentujemy działań podejmowanych przez polską dyplomację" - poinformowano nas w biurze rzecznika resortu.

Jednak zarówno strona pakistańska, jak i polskie źródła rządowe potwierdziły w rozmowie z nami, że wcześniej doszło do spotkania Abdul Aziza i Sami ul-Haqa z polskimi dyplomatami. Także ambasador Pakistanu w Warszawie Seema Ilahi Baloch potwierdza, że do tych rozmów doszło.