Sekretarz stanu Hillary Clinton zawiadomiła w piątek Kongres, że uchyla warunki przyznania pomocy Egiptowi dotyczące postępów demokracji, określone w ustawie uchwalonej w grudniu ub.r. Egipt będzie więc otrzymywał, jak dawniej, ponad 1,5 mld dolarów dorocznej pomocy, z czego 1,3 mld na potrzeby wojska i 200 mln dol. pomocy gospodarczej.

Pomoc na ten rok została wstrzymana jesienią z powodu brutalnego tłumienia demonstracji antyrządowych przez wojskowych sprawujących w Egipcie władzę po obaleniu w wyniku masowej rewolty reżimu prezydenta Hosni Mubaraka. W grudniu Kongres uchwalił ustawę, która zabroniła administracji przekazania Egiptowi funduszy pomocowych, dopóki Departament Stanu nie stwierdzi, że kraj czyni postępy w rozwoju demokracji.

Sekretarz stanu uchyliła jednak ten wymóg, powołując się na interesy bezpieczeństwa narodowego USA. Jeszcze zanim oficjalnie ogłoszono tę decyzję, znaną zawczasu z kontrolowanych przecieków, została ona ostro skrytykowana. Jak napisał tydzień temu w komentarzu redakcyjnym "Washington Post" - zwykle sympatyzujący z demokratyczną administracją - bezwarunkowe wznowienie pomocy pozbawia rząd amerykański dźwigni nacisku na wciąż autokratyczny reżim w Egipcie, aby się zliberalizował.

Administracja podkreśla, że dobre stosunki z Egiptem pełnią kluczową rolę dla strategicznych interesów USA na Bliskim Wschodzie. Zwraca m.in. uwagę, że Egipt pod nowym kierownictwem wypełnia zobowiązania wynikające z traktatu pokojowego z Izraelem. Decyzję Departamentu Stanu potępiła m.in. prawicowa telewizja Fox News. Jej komentator Sean Hannity przypomniał, że Bractwo Muzułmańskie, które wygrało na jesieni wybory parlamentarne, oświadczyło, iż największym wrogiem Egiptu jest Izrael.

Wznowienie pomocy skrytykował także demokratyczny senator Patrick Leahy, przewodniczący senackiej Komisji Wymiaru Sprawiedliwości. Obserwatorów zaskoczyło, że administracja postanowiła przekazać Egiptowi od razu całą kwotę ustalonej pomocy, zamiast wstrzymać jej część i przydzielać etapami, aby zachować wpływ na decyzje rządu egipskiego. Jak podaje "Washington Post", Departament Stanu zdawał się faworyzować podejście etapowe, które pozwoliłoby USA obserwować w najbliższych miesiącach, jak przebiegają w Egipcie wybory prezydenckie i zmiana konstytucji. Ostatecznie jednak zdecydowano się przyznać pomoc w całości.