Życie kolejnej duńskiej żyrafy zagrożone. Przypadek zrządził, że nazywa się ona Marius - tak jak zwierzę zastrzelone w niedzielę w kopenhaskim zoo. Pierwszy Marius umarł, bo był samcem, który w niedalekiej przyszłości rozpocząłby walkę ze starszym od siebie o przywództwo w stadzie.

Jednocześnie zoo nie miało szans na utworzenie oddzielnej zagrody dla nowego stadka żyraf. Nie znaleziono też dla Mariusa miejsca w innym ogrodzie zoologicznym.
Podobnie jest w wypadku drugiego Mariusa mieszkającego w jutlandzkim zoo w pobliżu miasta Herning. Ma on już ponad półtora roku i niedługo natura spowoduje, że stanie do walki ze starszym samcem. Dyrekcja ogrodu poszukuje więc dla niego nowego lokum. Otrzymano już propozycję nawet z Czeczenii od prezydenta tej republiki Ramzana Kadyrowa chcącego przyjąć duńską żyrafę do tamtejszego ogrodu zoologicznego. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęto.

Dyrekcje obu duńskich ogrodów zoologicznych są tymczasem zasypywane protestami miłośników zwierząt, a nawet pogróżkami. Skierowane są one szczególnie przeciwko zarządowi stołecznego ogrodu, który popełnił błędy wizerunkowe. Ogłosił między innymi, że mięso zastrzelonego Mariusa stało się pożywieniem hodowanych tam lwów.