Rozpędzony samochód wjechał w pieszych na zatłoczonym jarmarku świątecznym w Nantes w zachodniej Francji. Rannych zostało 10 osób, w tym dwie ciężko. Poważnie ranny jest też kierowca furgonetki. Dwudziestokilkuletni mężczyzna w nieznany na razie sposób dostał się białą furgonetką na deptak i wjechał w tłum ludzi robiących zakupy na jarmarku bożonarodzeniowym. Sprawca próbował następnie popełnić samobójstwo - kilkakrotnie pchnął się nożem. Przewieziono go do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Prefektura w Nantes natychmiast wydała oświadczenie, że w samochodzie znaleziono zapiski mężczyzny, z których wynika, że chciał w spektakularny sposób odebrac sobie życie. Jednocześnie stanowczo wykluczono motywy religijne, czyli akt popełniony przez fanatycznego dżihadystę. Prawie identyczne w treści oświadczenie wydała wcześniej prokuratora w Dijon, gdzie doszło wczoraj do podobnego zdarzenia - kierowca ranił 13 przechodniów wjeżdżając na chodnik.

W tym przypadku i w trakcie niedawnego ataku na policjantów napastnicy wznosili okrzyk: "Allah jest wielki". Według części komentatorów, władzom chodzi o ostudzenie emocji i niedopuszczenie do aktów wymierzonych w społeczność muzułmańską.

ZOBACZ TAKŻE: Atak talibów na szkołę. Chłopiec przeżył, bo nie zadzwonił budzik>>>