Eksperci nie mają złudzeń: piątkowe akty terroru we Francji muszą sprowokować zmiany w polityce europejskiej, które zwyczajnie ochronią Europę przed islamską dominacją. To, że staje się ona faktem, a przemoc będzie narastać, widać po piątku jak na dłoni - uważają specjaliści.

Ich zdaniem w obecnej sytuacji Europa powinna postawić na trzy rozwiązania. Po pierwsze, musi doprowadzić do ścisłej wymiany informacji pomiędzy służbami specjalnymi (w tym wojskowymi) wszystkich państw członkowskich. Być może niezbędne będzie powołanie centralnej instytucji unijnej koordynującej zarządzanie informacjami wszystkich wywiadów i kontrwywiadów. W obecnej sytuacji taka koordynacja, zarówno na poziomie europejskim, jak i krajowym, powinna być priorytetem - uważa Krzysztof Liedel, specjalista w zakresie terroryzmu międzynarodowego z Collegium Civitas. Jego zdaniem to właśnie jej brak jest powodem wszystkich klęsk, jakie ponoszą służby w walce z terroryzmem.

Po drugie, nieuniknione będzie uszczelnienie zarówno granic zewnętrznych UE, jak i wewnętrznych. Czyli de facto zawieszenie ustaleń z Schengen i powrót do kontroli granicznych. Na razie to jedyny w miarę skuteczny sposób na niedopuszczenie do eskalacji niebezpieczeństw.

Po trzecie, konieczne jest zaangażowanie militarne wojsk poszczególnych europejskich państw (być może pod szyldem NATO lub ONZ) poza Europą, np. w Syrii. Czyli intensywna walka zbrojna z fundamentalistami islamskimi. W odwecie za piątkowe zamachy Francja już wysłała swoje lotnictwo na cele w Ar-Rakce, stolicy samozwańczego kalifatu Państwa Islamskiego.