Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że syryjska baza lotnicza Menagh została zdobyta przez kurdyjskie Ludowe Jednostki Obrony (YPG) przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa. Tureckie siły w sobotę i niedzielę ostrzelały bazę znajdującą się przy granicy syryjsko-tureckiej, w pasie kontrolowanym przez jednostki YPG.

Żądanie wycofania się kurdyjskich sił z zajętych terenów potwierdził w sobotę wieczorem turecki premier Ahmet Davutoglu. - YPG ma się natychmiast wycofać z Azaz i okolicznych terenów i nie zbliżać się do nich ponownie - oświadczył szef rządu w Ankarze.

Nie jest tajemnicą, że Ankara wyraża coraz większe zniecierpliwienie wobec działań Rosji w Syrii i nie kryje irytacji faktem jawnego wspierania przez USA syryjskich Kurdów oraz ich ugrupowania politycznego, Partii Unii Demokratycznej. Turcja nie akceptuje narodowościowych dążeń kurdyjskich, w których widzi zagrożenie dla jedności własnego terytorium. Kurdowie domagają się bowiem utworzenia państwa i angażując się w wojnę w Syrii, chcą przeciągnąć na swoją stronę Stany Zjednoczonego, które mogłyby w tej sytuacji stać się gwarantem powołania kurdyjskiego organizmu państwowego.