Według MAEA, w wyniku działań wojennych zniszczone zostały kluczowe stacje transformatorowe, które odpowiadają za stabilne dostawy energii niezbędnej do utrzymania systemów bezpieczeństwa jądrowego. Brak zasilania zewnętrznego oznacza konieczność korzystania z awaryjnych źródeł prądu, co zawsze zwiększa poziom ryzyka.
Do sprawy odniósł się minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, który zarzucił Rosji świadome uderzanie w infrastrukturę energetyczną. Jego zdaniem takie działania stoją w sprzeczności z międzynarodowymi deklaracjami o ochronie obiektów jądrowych i stanowią formę politycznego nacisku z wykorzystaniem zagrożeń atomowych.
Alarm wokół Czarnobyla. Elektrownia odcięta od zewnętrznego zasilania
Problemy z zasilaniem są następstwem porannego, skoordynowanego ataku rakietowo-dronowego przeprowadzonego przez Rosja. W jego wyniku tysiące budynków w Kijów zostały pozbawione prądu i ogrzewania.
Skutki uderzeń są szczególnie dotkliwe ze względu na niskie temperatury. Choć prognozy zapowiadają niewielkie ocieplenie w najbliższych dniach, obecna sytuacja pozostaje trudna, zwłaszcza dla mieszkańców pozbawionych stałego dostępu do ciepła.
W odpowiedzi na kryzys władze Ukraina zdecydowały się na czasowe złagodzenie zasad stanu wojennego. Umożliwiono przemieszczanie się w czasie godziny policyjnej do tzw. punktów niezłomności, gdzie można się ogrzać, skorzystać z prądu i naładować urządzenia. Decyzja ta ma pomóc mieszkańcom miast, które najmocniej odczuły skutki rosyjskich ataków na sektor energetyczny.
Źródło: MAEA, rmf24.pl