Sondaż wskazuje, że 44 proc. ankietowanych zamierza zagłosować na Clinton, podczas gdy 39 proc. deklaruje oddanie głosu na Trumpa, jeśli miałoby wybierać tylko między nimi.

W poprzednim badaniu pracowni Ipsos/Reuters, którego wyniki przedstawiono w ubiegły czwartek, a zatem na dzień przed ogłoszeniem przez dyrektora FBI Jamesa Comeya, że Federalne Biuro Śledcze wznawia dochodzenie w sprawie używania przez Clinton prywatnego serwera pocztowego, gdy była sekretarzem stanu USA, przewaga b. pierwszej damy nad Trumpem wynosiła 6 proc.

Inne sondaże – zauważa Reuters – wskazują na jeszcze większe straty w prowadzeniu przez Clinton. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez chicagowski ośrodek "Real Clear Politics", który gromadzi, analizuje i wyprowadza średnie ze wszystkich sondaży przeprowadzanych w kampanii prezydenckiej w USA, kandydatka Demokratów, która jeszcze w piątek mogła się pochwalić przewagą nad swym republikańskim rywalem na poziomie 4,6 proc., w poniedziałek wyprzedzała go o zaledwie 2,5 proc.

W równolegle przeprowadzonym badaniu pracowni Ipsos, które uwzględniło wszystkich kandydatów, a nie tylko przedstawiciela GOP i Partii Demokratycznej, różnica między poparciem dla Clinton (43 proc.) i dla Trumpa (37 proc.) wyniosła 6 proc. na korzyść tej pierwszej. Kandydat libertarianów Gary Johnson uzyskał tutaj 6 proc. poparcia, zaś kandydatka Zielonych Jill Stein - 1 proc.

Badania Ipsos/Reuters zostały przeprowadzone online, wyłącznie po angielsku, w 50 stanach, w dniach 26-30 października. Zakładają one, że wyborach prezydenckich 8 listopada weźmie udział 60 proc. uprawnionych do głosowania.

Wciąż nie wiadomo, jak najnowsza odsłona afery mailowej wpłynie ostatecznie na zachowanie wyborców. Sondaże wskazują jednoznacznie, że informacja o korzystanie przez Clinton z prywatnego serwera przy prowadzeniu korespondencji wagi państwowej, osłabiła jej pozycję startową.

Z opublikowanego w niedzielę sondażu Washington Post/ABC wynikało, że przewaga Clinton nad Trumpem w ciągu tygodnia zmniejszyła się z 12 do zaledwie 1 punktu procentowego. Sondaż przeprowadzano od wtorku do piątku włącznie, czyli do dnia, gdy FBI ogłosiło, że weszło w posiadanie nowych maili, które musi zbadać. Niewykluczone, że afera mailowa Clinton mogła wpłynąć na deklaracje ankietowanych. Z sondażu wynikało, że na Clinton chciałoby głosować 46 proc. wyborców, na Trumpa - 45 proc., kandydata Partii Libertariańskiej Gary'ego Johnsona - 4 proc., a na Jill Stein z Partii Zielonych - 2 proc.