Dziennik Gazeta Prawana logo

Clinton może odetchnąć. FBI nie postawi jej zarzutów w związku z kolejnym wyciekiem maili

6 listopada 2016, 21:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hillary Clinton
Hillary Clinton /Shutterstock
Dyrektor FBI James Comey powiedział w niedzielę w Kongresie, że przegląd nowo odkrytych maili nie zmienił wniosku, do którego agencja doszła w lipcu: że nie ma podstaw do postawienia zarzutów w sprawie korzystania przez Hillary Clinton z prywatnego serwera pocztowego.

Demaskatorski portal WikiLeaks opublikował niedawno stenogramy fragmentów przemówień Hillary Clinton wygłoszonych na jej zamkniętych spotkaniach z przedstawicielami banków i innych instytucji finansowych. Sama kandydatka nie chciała ich ujawnić. Pozwoliło to jej rywalowi w prawyborach, senatorowi Berniemu Sandersowi, atakować ją jako polityka spełniającego życzenia Wall Street kosztem zwykłych obywateli.

W ujawnionych fragmentach przemówień Clinton wyraża m.in. poparcie dla wolnego handlu i "otwartych granic". W innym miejscu mówi, że politycy muszą czasem publicznie wyrażać jedno stanowisko, a prywatnie - inne. Ponadto przyznaje, że sama jest osobą zamożną i jako członek elity finansowej oderwała się od świata zwykłych ludzi, skromnej klasy średniej, z której sama pochodzi (jej ojciec był drobnym biznesmenem - PAP).

W tegorocznej kampanii Clinton ogłosiła m.in., że cofa swoje uprzednie poparcie dla układu o wolnym handlu między krajami rejonu Pacyfiku (TPP). Układ ten i inne międzynarodowe porozumienia handlowe, jak NAFTA (między USA, Kanadą i Meksykiem), były silnie atakowane przez Sandersa, a sprzeciw wobec nich jest głównym wątkiem kampanii republikańskiego kandydata na prezydenta Donalda Trumpa. Obaj politycy obwiniają te układy o ucieczkę miejsc pracy z USA za granicę.

W programie telewizji CNN w niedzielę o kontrowersje wokół przemówień Clinton zapytano demokratycznego kandydata na wiceprezydenta, senatora Tima Kaine'a. Senator zwrócił uwagę, że swoje rewelacje Wikileaks zawdzięcza włamaniu do systemów komputerowych Demokratów, o które posądza się agentów Rosji lub Chin.

Ktoś, kto włamuje się do dokumentów, jest całkowicie zdolny do manipulowania nimi - powiedział. Zapytany przez prowadzącego wywiad Jake'a Tappera, co w takim razie Clinton naprawdę sądzi o wolnym handlu, odpowiedział wymijająco. Nie wiem, może pan ją samą zapytać - oświadczył.

W programie prawicowej telewizji Fox wystąpił tego samego dnia szef sztabu kampanii kandydatki Demokratów, John Podesta. On także podkreślił, że rewelacje Wikileaks są owocem włamań do komputerów przez agentów rosyjskich, którzy chcą wpłynąć na wynik wyborów w USA. Moskwie zależy na zwycięstwie Trumpa. Podesta nie kwestionował wiarygodności ujawnionych materiałów, ale utrzymywał, że wcale nie obciążają one Clinton. - oświadczył. Dodał, że Clinton absolutnie nie popiera otwartych granic.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj