Paz wyjaśnił, że podjął decyzję o zmniejszeniu pensji w ramach "oddania na rzecz kraju" oraz by pokazać, że "Boliwia ma prezydenta, który przyczynia się do tych wysiłków". W kraju od ponad trzech tygodni trwają masowe protesty przeciwko niedoborom paliwa i cięciom budżetowym wprowadzanym przez rząd Paza. Demonstrują przede wszystkim rolnicy i główna centrala związkowa COB, która na początku maja zapowiedziała bezterminowe blokowanie dróg, domagając się ustąpienia prezydenta.
Rząd: Protesty to "zamach stanu"
Centroprawicowy polityk wygrał w ubiegłym roku wybory, kończąc prawie 20-letnią dominację socjalistów w boliwijskiej polityce. Przejął władzę w kraju pogrążonym w kryzysie, z wysoką inflacją, niedoborami paliw i wyczerpanymi rezerwami walutowymi. Rząd Paza określał protesty jako "zamach stanu" i przekonywał, że stoją za nim handlarze narkotyków.
Blokady uniemożliwiają udzielenie pomocy medycznej
Blokady zakłócają dostawy żywności, paliw i innych towarów pierwszej potrzeby do stolicy kraju, La Paz, i przylegającego do niej miasta El Alto. Według władz doprowadziły do śmierci co najmniej czterech osób, uniemożliwiając udzielenie im pomocy medycznej.
W weekend policja podjęła kolejną próbę usunięcia protestujących z dróg, ale akcja zakończyła się niepowodzeniem. W poniedziałek drogi zablokowane były w 54 miejscach w różnych częściach kraju – poinformowały władze.