Australia wyrzuca dziecko, bo ma Downa
To prawdziwa bezduszność w imieniu prawa. Władze Australii odmówiły prawa pobytu lekarzowi tylko dlatego, że jego 13-letni syn cierpi na zespół Downa. Urzędnicy zimno uzasadnili to tym, że chłopiec byłby obciążeniem dla podatników.
- Australijczycy uciekają z Iraku
- W Australii brakuje facetów
- 34 tysiące podań o najlepszą pracę świata
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Australia to kraj, w którym brakuje lekarzy. Dlatego niemiecki doktor Bernhard Moeller postanowił wyemigrować tam ze swym synem Lukasem. Nie dostał jednak prawa do stałego pobytu ze względu na chorobę syna. "To obciążenie dla budżetu" - uzasadnili swą odmowę Australijczycy.
"Podoba nam się tutaj, osiedliliśmy się, zostaliśmy miło powitani przez lokalną społeczność. Nie poddam się tylko dlatego, że rząd nie chce tu mojego syna" - zapowiada Moeller.
Ma wsparcie lokalnych polityków - pomóc mu chce włodarz stanu Victoria, w którym mieszka lekarz.
Moeller mieszka w Australii od dwóch lat z żoną Izabelą. Oprócz chorego Lucasa mają jeszcze jednego syna i córkę. Czasowe pozwolenie na pracę kończy mu się za rok.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!