Pół tysiąca zwolenników radykalnej czeskiej Partii Robotniczej najechało miasto Litvinov na północ od Pragi. Uczestnicy bojówki zamierzali przemaszerować przez nieruchomość należącą do miejscowych Romów. Chcieli ich w ten sposób sprowokować. Jednak czeska policja postanowiła im to uniemożliwić.

Mudnurowi na koniach użyli gazu łzawiącego, żeby rozpędzić bojówkarzy. Ci odpowiedzieli atakiem na policjantów. Podpalili nawet jeden ich samochód. Nad miejscem bitwy, jaka rozgorzała, krążyły policyjne helikoptery. Na ubranych na czarno huliganów wysłano armatki wodne.

Rannych zostało siedmiu policjantów i siedmiu ekstremistów. Bojówkarzom, którzy do Litvinova przyjechali z całych Czech, odebrano mnóstwo broni. Zatrzymano jednak tylko trzy osoby.

Czeski resort spraw wewnętrznych niedawno złożył wniosek o delegalizację skrajnie prawicowej Partii Robotniczej.