W porównaniu z konfliktem na linii Klaus - Topolanek waśnie polskiego prezydenta z premierem wydają się delikatnym przekomarzaniem. Nikt nie ma złudzeń: duet Klaus - Topolanek to nic innego jak zapowiedź burzliwej prezydencji w UE.

>>>Topolanek: Lizbona celem naszej prezydencji - mówi w wywiadzie dla DZIENNIKA

"Prezydencja to mało istotna unijna gra w demokrację" - uważa Klaus, który już zapowiedział, że nie zezwoli na zawieszenie flagi UE przed zamkiem na Hradczanach. Premier Topolanek próbuje łagodzić obawy. Choć obaj politycy wywodzą się z jednej formacji politycznej, różni ich niemal wszystko. Ich osobisty konflikt jest kluczem do zrozumienia tego, co może nas czekać przez kolejne sześć miesięcy.

Vaclav Klaus twardo broni swoich konserwatywnych poglądów. Dba o swój profesorski image i starannie pilnuje swojej reputacji antykomunisty. "To prawda, że na wiele spraw do szczętu przesiąkniętych ideologią, takich jak integracja europejska czy walka z tzw. globalnym ociepleniem, prezydent patrzy przez swoje doświadczenia z czasów komunizmu" - mówi w rozmowie z nami Petr Mach, doradca Klausa. Odbiegające od unijnego mainstreamu poglądy owocują jednak często ostracyzmem prezydenta na Zachodzie. Z honorami za to przyjmuje go w Moskwie Władimir Putin.

Klaus wszedł do wielkiej polityki podczas aksamitnej rewolucji z 1989 r., kiedy to został najpierw jednym z głównych doradców ekonomicznych havlowskiego Forum Obywatelskiego, potem ministrem finansów dogorywającej Czechosłowacji, by w 1992 r. zasiąść w fotelu premiera. Parlament wybrał go na prezydenta w lutym 2003 r. Jego kandydaturę poparła wówczas... Komunistyczna Partia Czech i Moraw.

>>>Topolanek chce w Europie tego co Polacy - przeczytaj komentarz Cezarego Michalskiego

W czasie gdy Klaus rozpoczynał swoją prezydenturę, Mirek Topolanek od kilku miesięcy był już szefem ODS. Zresztą głowa państwa nigdy nie zaakceptowała tej kandydatury. Młodszy od Klausa o 15 lat inżynier, jowialny, niestroniący od kufla piwa i rubasznego dowcipu - to zupełne przeciwieństwo prezydenta. Klaus oskarża go o zupełną bezideowość i polityczny koniunkturalizm. Topolanek prezydentowi zarzuca cynizm.

Obu oponentów z pewnością łączy jedno: skłonność do używania dosadnych powiedzonek. "Fałszywy i pusty jak topola" - napisał w listopadzie 2002 r. w SMS-ie Vaclav Klaus tuż po tym, jak Topolanek został wybrany na szefa ODS. Treść wiadomości wysłanej do syna wyciekła do mediów i wywołała ogólnokrajowy skandal, choć jak później tłumaczył się prezydent: "oceniał w ten sposób tylko inauguracyjne przemówienie pana Topolanka, a nie jego osobę". Klaus krytykował premiera także za zbyt zażyłe - jego zdaniem wręcz "familiarne" - stosunki z dygnitarzami UE. Zwłaszcza z Nicolasem Sarkozym. - To jakaś dziwna odmiana koleżeństwa. Dzięki tym niekończącym sie szczytom, zjazdom i spotkaniom ci ludzie lepiej rozumieją innych europejskich polityków niż własnych obywateli - mówił pod koniec listopada Klaus. Samą wspólnotę porównuje do Związku Sowieckiego, a siebie, tak jak i naczelnego irlandzkiego eurosceptyka Declana Ganleya, z którym jest w komitywie, lubi określać jako "unijnych dysydentów".

Również Topolanek kocha cięte riposty. Największe kontrowersje wzbudziła zapowiedź zmian w składzie rządu Topolanka w 2006 r. Premier powiedział wówczas że "administrację czeka noc długich noży" - nawiązując do czystki dokonanej przez hitlerowców we własnych szeregach latem 1934 r.

Choć według czeskiej konstytucji rola prezydenta ogranicza się głównie do funkcji reprezentacyjnych, prezydent Vaclav Klaus ma spory wpływ na tamtejszą politykę. Głównie dzięki prawu weta i lojalnym stronnikom w założonej przez siebie w 1991 r. partii ODS. Przepaść między frakcjami popierającymi Topolanka i Klausa wśród Partii Obywatelskich Demokratów powiększa się z dnia na dzień. Największym kuriozum była radość Klausa po przegranych przez jego macierzystą partię wyborach do Senatu i samorządów z października 2008 r. Nazywał je "referendum dla Topolanka". "Wybory pokazały że Czesi chcą oczyszczenia klasy politycznej z tej arogancji" - mówił Klaus po ogłoszeniu wyników głosowania. "To prawda, że prezydent reprezentuje nasz kraj, jednak nie ma poparcia nawet we własnym rządzie" - rewanżował się premier Czech.

Klaus, który był założycielem ODS - zrezygnował niedawno z honorowego przewodniczenia ugrupowaniu. Choć założyciel ugrupowania odszedł, pozostaje osobą na tyle wpływową, by ponownie wybrany na szefa partii Topolanek co jakiś czas musiał przekonywać kolegów do swoich racji, a zwłaszcza do proeuropejskiej polityki. 20 listopada w specjalnym autorskim artykule zatytułowanym "Wybór to Lizbona albo Moskwa" opublikowanym w dzienniku "Mlada fronta Dnes" premier uparcie bronił idei eurotraktatu wobec partyjnych kolegów. Główny rywal Topolanka do szefostwa w partii, popierany przez Klausa burmistrz Pragi Pavel Bem, uważa że "opozycja do traktatu lizbońskiego jest... kamieniem węgielnym, na którym zbudowano ODS". Ten konflikt między tym co nie do pogodzenia ma szansę stać się esencją czeskiej prezydencji.