Matka ośmioraczków mieszkająca w Kailifornii poleciła implantować zarodki pozostałe po poprzednich zapłodnieniach in vitro. Nie wyraziła zgody na ich zniszczenie. Poinformowała o tym agencję AP babcia licznego potomstwa - Angela Suleman.

Według kobiety ojcem wszystkich dzieci jest ten sam "dawca". Jego tożsamość nie jest znana. Mama - 33-letnia Nadya Suleman - zdecydowała się na in vitro, bo nie mogła zajść w ciążę w tradycyjny sposób. Kobieta jest samotną matką i nie ma zamiaru wychodzić za mąż.

Dzieci - sześciu chłopców i dwie dziewczynki, przyszły na świat przez cesarskie cięcie w poniedziałek. Przy porodzie, który trwał zaledwie pięć minut, asystował 46-osobowy zespół lekarzy i pielęgniarek. Po urodzeniu dzieci ważyły od niecałego 0,5 kilograma do 1,36 kg.

Siedmioro dzieci oddycha samodzielnie, a jedno ma tlen podawany przez nos. Dzieci są karmione przez sondę. Prawdopodobnie najbliższych kilka tygodni spędzą w szpitalu.

Po raz ostatni żywe ośmioraczki urodziły się w USA w 1998 roku w Houston. Jedno z dzieci zmarło tydzień później.