Samolot Piper PA-24 Comanche z dwoma osobami na pokładzie zmierzał w stronę lotniska w Santa Barbara na kalifornijskim wybrzeżu Pacyfiku, gdy nagle skończyło mu się paliwo. Pilotujący samolot 42-letni Kris Sean Michel nie stracił zimnej krwi i zdecydował się na awaryjne lądowanie na drodze szybkiego ruchu nr 101. O swoich zamiarach poinformował miejscową policję, jednak było już za późno, by stróże prawa oczyścili „pas lądowania” z samochodów.

Pilot chciał pierwotnie wylądować zgodnie z kierunkiem ruchu na jezdni, jednak stracił kontrolę nad maszyną, po tym jak silniki zużyły ostatnie krople paliwa. Wtedy Kris Sean Michel zdecydował się lądować na oślep, byleby tylko uratować siebie i jedyną pasażerkę samolotu - 45-letnią żonę Allison Michel.

Koła awionetki dotknęły jezdni prowadzącej w odwrotnym kierunku. Podczas lądowania samolotu w kadłub maszyny z naprzeciwka wjechały trzy samochody. Mimo groźnie wyglądającego karambolu nikomu nic się nie stało. Kuriozalne zderzenie wywołało jednak wielokilometrowy korek i sparaliżowało ruch na jednej z głownych dróg południowej Kalifornii.