Politycy PiS-u twierdzą, że partyjnej młodzieżówce w sposób agresywny zablokowano drogę. Podczas konferencji prasowej politycy PO pokazali nagranie, na którym zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Łapiński szarpie się z ochroną.

PiS idzie po władzę nie po to, żeby naprawiać Polskę, ale idzie po nią jak po łup - mówił senator PO Łukasz Abgarowicz. Dodał, że po wejściu do telewizji, działacze PiS-u grozili zwolnieniami pracownikom stacji.

Nie może być zgody na agresję i tę słowną i tę fizyczną - dodawał poseł Andrzej Halicki. Mówił też, że Krzysztof Łapiński jest kandydatem na rzecznika rządu Prawa i Sprawiedliwości. Halicki pytał też, czy będziemy mieli do czynienia z nową instytucja, która będzie mówić mediom, co jest prawidłowe, patriotyczne i wskazane. Chciał też wiedzieć, czy Krzysztof Łapiński jest przedstawicielem nowej generacji, która ma wskazywać kierunek rozwoju i styl zachowania.

Na zarzuty PiS-u odpowiedziała Telewizja Polska. W przesłanym IAR komunikacie TVP podkreśla, że liderzy komitetów biorących udział w spotkaniu i osoby im towarzyszące mogły wchodzić do gmachu telewizji na podstawie specjalnych identyfikatorów. Ustalenia zaakceptowały wszystkie komitety, a 15 października ustalenia przekazano pisemnie wszystkim sztabom.

Jednak - jak informuje TVP - komitet PiS na trzy godziny przed wczorajszą debatą zażądał podwojenia liczby identyfikatorów umożliwiających dostęp do garderoby i studia.
Telewizja publiczna zaznacza również, że wszyscy wchodzący do gmachu na podstawie identyfikatorów podlegali "tym samym zasadom kontroli bezpieczeństwa". Ponadto byli zobowiązani do przejścia kontroli pirotechnicznej. Przeprowadzało ją Biuro Ochrony Rządu oraz Ochrona TVP.