Koniec wolności. Rząd Tuska blokuje internet
Dostęp do internetu będzie w Polsce limitowany. Przy okazji zdelegalizowania e-hazardu rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy internetu – ustalił "Dziennik Gazeta Prawna". Konkretne adresy będą wskazywać UKE, policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów.
- Rząd chce ocenzurować internet
- Koniec z cenzurą w internecie?
- Tusk chce wyrzucić pedofilów z internetu
- Rząd wycofuje się ze śledzenia internautów
- E-hazard? "To taki czas miłej zabawy"
- Firefox ma już 5 lat
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-09

temp. min -21°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pomysł nabrał realnych kształtów podczas serii spotkań ekspertów z policji i MSWiA w Ministerstwie Finansów, które pilotuje prace nad tym projektem. "Chcemy wprowadzenia nowego artykułu do prawa telekomunikacyjnego, roboczo to art. 170a" - ujawnia nam urzędnik z MSWiA. Według tego przepisu wszyscy dostawcy internetu mieliby obowiązek blokować strony z niebezpieczną zawartością. Czarną listą zarządzałby Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy będą wskazywać UKE, policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów.
"Przepisy umożliwiające blokowanie stron zawierających treści niebezpieczne są niezbędne. Ale przy ich formułowaniu należy zachować ostrożność tak, by nie ograniczyć swobód obywatelskich" – mówi rzecznik UKE Piotr Dziubak. Według niego najlepiej, aby to sąd decydował o blokowaniu strony. "Myślimy nad wprowadzeniem trybu odwołania się od decyzji UKE. Ale wprowadzenie sądu wydłużyłoby procedury w nieskończoność" – mówi urzędnik z Ministerstwa Finansów.
Jak na ten pomysł reagują sami dostawcy? "Dostosujemy się. Technicznie jest to wykonalne" – mówi Lidia Stępińska-Ustasiak z UPC. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nawet najwięksi dostawcy internetu już dziś na własne ryzyko blokują dostęp do niektórych witryn. W ten sposób chcą chronić internautów np. przed witrynami oszukańczo namawiającymi ich do udziału w konkursach SMS-owych wystawiających później gigantyczne rachunki.
Ale firmy internetowe wątpią, aby rządowe rozwiązania były w pełni skuteczne. "To utopia. Adres strony można zmienić w ciągu kilku minut i przenieść ją z Tajwanu na Wyspy Dziewicze. A wpisanie go na czarną listę potrwa tygodnie" – twierdzi przedstawiciel jednego z dostawców internetu. Dodaje, że wielu internautów dysponuje oprogramowaniem, które bez problemu pozwoli im obejść ograniczenie dostępu przez zmianę swojego adresu IP czy serwera proxy.
Ale polski rząd nie jest osamotniony w dążeniu do ograniczenia dostępu do internetu: wczoraj w nocy państwa UE osiągnęły kompromis w sprawie nowej dyrektywy proponowanej przez Komisję Europejską, zgodnie z którą będzie możliwe blokowanie dostępu do internetu tym, którzy nielegalnie ściągają pliki i korzystają z niebezpiecznych stron – np. o treściach pedofilskich czy propagujących terroryzm.























~,,,,,,,,llll,,,,2012-02-01 15:30
Tusk jedyne co umie robić to wszystko sprzedawać i blokować;) wszystko żeby sam żył jak król a inni mogą zdychać;)
~XARDAS2012-01-24 13:47
Dlaczego i po co? Czyżby żyjemy w kraju, w którym ludzie nie mają swego rozumu???
~Aradan2011-01-17 12:06
Niebezpieczna zawartość to np. krytyka partii i rzundu ciemniaków. Mamy ich chwalić gnojków
~Magik2010-07-31 00:50
Zapewne się uda :P
powodzenia..
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!