Koniec akcji pożarowej w mysłowickiej kopalni
Po dwóch dobach od wykrycia podziemnego pożaru w kopalni "Mysłowice-Wesoła", w noc sylwestrową ratownicy zakończyli akcję pożarową w zagrożonym rejonie. Miejsce pożaru zostało odizolowane od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami.
- Wszyscy pasażerowie mieli spłonąć
- Strażacy ocalili bezcenny witraż
- Auto ugrzęzło na drodze. Kierowca spłonął
- Trzęsienie w kopalni zabiło górników
- Wybuch gazu w Radomiu. Są ofiary
- W pożarach w święta zginęło dziewięć osób
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Akcję zakończono 40 minut przed północą. Zdecydowano o tym, gdy tamy izolujące miejsce pożaru były już uszczelnione, a skład powietrza w dostępnych wyrobiskach był zgodny z przepisami.
Tak zwany pożar endogeniczny odkryto w nocy z wtorku na środę 500 m pod ziemią w dawnej kopalni "Mysłowice" (potem połączono ją z "Wesołą"). Takim pożarom z reguły nie towarzyszy otwarty ogień, ale przede wszystkim podwyższone stężenia gazów, czasem także podwyższona temperatura lub zadymienie.
Pożar wykryto przy ścianie wydobywczej 401. Z zagrożonego rejonu bezpiecznie wycofano 13 górników.
Udział w akcji przeciwpożarowej, polegającej głównie na odizolowaniu tego rejonu tamami przeciwwybuchowymi, brały zastępy ratownicze kopalni i z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Ratownicy m.in. zainstalowali w wyrobiskach tzw. linię chromatograficzną, służącą do precyzyjnego określenia poziomu gazów.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!