Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Niedźwiecki: Skowroński irytował pomysłami

2010-01-29 | Ostatnia aktualizacja: 21:28 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Jakoś nie po drodze mi było z tamtym szefostwem. Strasznie irytowały mnie niektóre pomysły poprzedniego dyrektora Krzysztofa Skowrońskiego. Chciał np. przenieść Listę z godz. 19 na 9 rano" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Marek Niedźwiecki, który wraca do radiowej Trójki.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Syn marnotrawny wraca do Trójki?

Marek Niedźwiecki*: Nie da się ukryć. Nie wracam z tarczą, raczej na tarczy. Nie zamierzam udawać, że nic się nie stało i być wesołym "niedźwiedziem".


Złota marynarka zaczęła uwierać?

Radio Złote Przeboje wyciągnęło rękę w trudnym dla mnie momencie i to mi się podobało. Oczywiście od początku wiedziałem, że to nie jest moje radio. Ale wtedy grali muzykę, jaką lubię - piosenki z lat 60.,70., czasem 80. Szybko jednak rozgłośnia zaczęła puszczać coraz więcej współczesnych utworów, nie zawsze najwyższych lotów. Gdy tylko do Trójki wróciła Magda Jethon, którą znam od lat, pomyślałem: teraz albo nigdy.


A może najzwyczajniej w świecie zatęsknił pan za radiem, w którym nie ma dyktatu playlisty, gdzie nie nagrywa się telefonów od słuchaczy, by je potem puszczać "z puszki".

To rzeczywiście zupełnie inna rozgłośnia. Zdaję sobie sprawę, że robiłem tu swoiste radio w radiu. Ale to mi tak bardzo nie przeszkadzało. Gorsza była świadomość, tego co się dzieje na antenie przed moim programem i po nim. To irytujące słuchać przed własną audycją Sashy, który śpiewa - "lonely, lonely lonely" i coś równie kiepskiego, z chwilą gdy tylko wychodzisz ze studia. Poza tym listę przerywało sześć bloków reklamowych. W internecie zamiast reklam puszczano jednak "zaślepkę", którą zawsze był utwór zespołu Sugarbabes. Mój kolega z Sydney musiał słuchać jej sześć razy w ciągu jednej audycji, a potem pisał: "Niedźwiedź, ale co ty tam grałeś? Paw jakiś". To są może drobiazgi, ale mnie perfekcjonistę zawsze denerwowały Wiem że byłem tu jedynym didżejem, który grał swoją muzykę. Pozostali puszczają utwory z komputera, wedle listy wymyślonej przez szefów stacji. A to bardzo wąska baza. Choć słuchałem tego radia rzadko, głównie w samochodzie, to ciągle natrafiałem na te same piosenki.


Może właśnie taką listę dyktowały badania?

Nie wiem, nie znam się na badaniach, ale uważam że one zabijają radio. To nie pasowało mi od początku, ale byłem zadowolony z tej pracy, bo nikt nie wtrącał mi się w to, co robię, czy rozmawiam z Elą Adamiak czy Basią Trzetrzelewską.


A w Trójce się wtrącali?

Nie, nigdy.


To po co pan w ogóle odchodził? Poszło o pieniądze?

Wiem, że wielu tak mówiło. Choć to nie prawda. Teraz mogę powiedzieć, że z tej kasy rezygnuję i wracam do starej pensji. A jak wiadomo radio kasy nie ma, więc nie o pieniądze mi chodziło.



Czytaj dalej >>

rozmawiała: Barbara Sowa
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «