Szpital doktora G. chce go z powrotem
Czy dr Mirosław G. ponownie stanie na czele Kliniki Kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie, zamkniętej po słynnej akcji CBA? Niewykluczone. Władze szpitala chcą ją reaktywować. Ogłosili właśnie konkurs na kierownika kliniki i liczą na zgłoszenie się dr. G.
- Wraca sprawa śmierci pacjenta doktora G.
- Doktor G.: CBA manipuluje nagraniami
- Rodziny zmarłych chcą ścigania doktora G.
- CBA miało wtyczkę na oddziale doktora G.
- Śledczy mówili, jak pogrążać doktora G.?
- Ziobro przeprosił, ale zdania nie zmienił
- "Doktor G. wziął laurkę. Łapówek nie brał"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Klinika Kardiochirurgii w szpitalu MSWiA została zamknięta po tym, jak w lutym 2007 roku funkcjonariusze Centralne Biuro Antykorupcyjne sektakularnie zatrzymały jej szefa, dr. Mirosława G. Do dymisji podał się też ówczesny dyrektor szpitala Marek Durlik, który kiedyś osobiście namawiał G. do pracy w tej placówce.
Durlik wrócił właśnie na pełnione wcześniej stanowisko. I jedną z pierwszych jego decyzji jest pomysł reaktywowania kardiochirurgii. W poniedziałek w prasie ukazało się ogłoszenie o konkursie na stanowisko szefa tej kliniki. Kandydat powinien mieć pięcioletni staż pracy jako kardiochirurg, a także mieć specjalizację w dziedzinie transplantologii. Dokładnie te wymogi spełnia dr G. Ale czy złoży aplikację?
Do samego doktora nie dotarliśmy. Od wybuchu afery z CBA unika kontaktów z mediami. Nie odbiera telefonów. Poprosiliśmy więc o wypowiedź Durlika. Od początku bronił on kolegi. Jest jedną z nielicznych osób, z którymi kardiochirurg utrzymuje kontakt, i z którego zdaniem się liczy.
Durlik nie chce potwierdzić, że namawia Mirosława G. na start w konkursie. "Każdy spełniający warunki ogłoszenia może aplikować na to stanowisko" - mówi wymijająco.
Ale zdaniem innego współpracownika dr. G, taki powrót to bardzo prawdopodobny scenariusz. Twierdzi on, że Mirosław G. może być zainteresowany tą ofertą, a do jej przyjęcia zmusi go sytuacja. Od dwóch lat kardiochirurg nigdzie nie pracuje. W ubiegłym roku miał podjąć pracę w prywatnym szpitalu w Krakowie. Miał tam zorganizować klinikę kardiochirurgii. Jednak nic z tego nie wyszło. Teraz dr G. domaga się od właścicieli szpitala zwrotu zaległych honorariów za pracę, która nie doszła do skutku z ich winy. Chodzi o bagatela 200 tysięcy złotych.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!