Urzędnik okradał Senat
Tego w powojennej historii Senatu jeszcze nie było. Jeden z urzędników okradał izbę wyższą parlamentu. Dopisywał na fakturach fikcyjne zakupy o wartości 200-300 złotych. "W lipcu przeprowadzaliśmy wewnętrzną kontrolę dokumentów księgowych. Okazało się, że niektóre faktury dotyczące zakupu towarów oraz usług nie są autentyczne" - powiedział "Newsweekowi" Zbigniew Iwanicki z gabinetu marszałka Senatu.
- Senat ma wolne, bo Sejm się leni
- IPN szuka kłamców w Sejmie i Senacie
- Marszałek wściekły na leniwych senatorów PO
- Specjalna linia lotnicza dla ośmiu senatorów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co prawda w Senacie to pierwsza taka historia, ale już na przykład Sejm to prawdziwy trójkąt bermudzki. Tylko w trakcie ostatnich trzech lat zginął tu telewizor, nagrywarka CD, lustro, aparat fotograficzny, a nawet pręty przytrzymujące wykładzinę na schodach - wymienia "Newsweek".
Jeden z senackich urzędników nie kradł przedmiotów, ale zaczął uprawiać "kreatywną księgowość". Do faktur dopisywał sobie po kilkaset złotych. Nie wiadomo na razie, na jaką kwotę okradł izbę wyższą parlamentu.
"Zawiadomiliśmy prokuraturę, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa" - mówi Zdzisław Iwanicki, wicedyrektor gabinetu marszałka Senatu. Po 17 latach spędzonych wśród senatorów nieuczciwy pracownik został zwolniony z pracy w trybie dyscyplinarnym.
Teraz zajmuje się już nim policja i prokuratura. Senacki amator łatwych pieniędzy może teraz trafić za kratki na osiem lat.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!