Reporterka programu "Interwencja” podczas wizyty u doktora W. przeżyła szok. Poszła tylko na rutynowe badanie ginekologiczne. Już na początku zaskoczyły ją obrzydliwe pytania ginekologa - relacjonuje "Fakt". "Czy pani chłopak to członek korespondent czy rzeczywisty? Czy jest pani sadystką czy masochistką" - pytał. Po chwili wypalił: "Pani partner powinien czasem panią zerżnąć, tak jak trzeba, a nie bawić się w romantyzm" - powiedział lekarz i dygoczącą ze strachu pacjentkę zaprosił na fotel ginekologiczny.

Zażenowana reporterka "Interwencji” nie przerwała obrzydliwego badania tylko dlatego, że chciała nakręcić film, który pokaże prawdę o ginekologu - informuje bulwarówka.

Film jest wstrząsający - relacjonuje "Fakt". Podczas badania lekarz pokazuje pacjentce punkt G i łechtaczkę. Wypytuje ją też, czy próbowała stosunku na pieska. "Ja pani wszystko pokażę" - oznajmia i odwraca kobietę pupą do siebie, po czym wkłada jej rękę w intymne miejsce. Każe jej ruszać biodrami. "Pani partner ma to tak robić. Wie pani, o co chodzi, i będzie orgazm" - instruuje.

Pacjentki doktora W. z tego, co przeżyły na fotelu w jego gabinecie, zwierzają się na forach internetowych.

"Byłam u niego z bólami dolnej części brzucha, a on stwierdził, że jedynym lekarstwem na to jest... miłość analna. Za tę radę zapłaciłam 150 złotych" - opowiada jedna z pokrzywdzonych. Jest już ich kilkadziesiąt. Niektórym z nich doktor W. robił również zdjęcia, jak tłumaczył, do celów naukowych - informuje "Fakt".

Żadna z pacjentek nie zdecydowała się na doniesienie do prokuratury. Wstydzą się, a on dalej robi swoje. "Jak sobie człowiek poklepie, to głowa lepiej pracuje" - skwitował, kiedy dziennikarze "Faktu" zapytali go o bezczelne zachowanie wobec pacjentek.

"On łamie zasady postępowania z pacjentem" - powiedział "Faktowi" Zbigniew Liber, położnik i seksuolog zbulwersowany zachowaniem kolegi po fachu.

p

Praktyki ginekologa zobaczysz dziś w programie "Interwencja" w Polsacie o godz. 16.15, a także o 19.30 w kanale Polsat news.