"Wyborcza" napisała o gwałcie, którego nie było
W sobotę "Gazeta Wyborcza" opisała sprawę 14-latki z Lublina. Alarmowała, że zgwałconemu dziecku warszawscy lekarze odmówili aborcji, bo interweniowali ksiądz, katoliccy dziennikarze i działacze organizacji broniących życia. Jednak teraz okazuje się, że gwałtu nie było, a do aborcji mogła namawiać matka dziewczynki.
- "Wyborcza" jak tabloid
- "To gwałt na etyce dziennikarskiej"
- Dziecięca krucjata "Wyborczej"
- "Zawinili fanatyczni katolicy"
- Miller: Przeciwnicy aborcji są jak hitlerowcy
- Wakacyjna plaga - pigułka gwałtu
- Prokuratura nie zajmie się aborcją 14-latki
- Naga kobieta namawia do dyskusji o aborcji
- Aborcja przez internet dostępna dla Polek
- "Wyborcza" przekracza granicę wstydu
- Polskie feministki żądają możliwości aborcji na Litwie
- Ksiądz zakazał aborcji zgwałconej nastolatce
- Ciężarna 14-latka dzieli Polaków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spór o ciążę 14-latki z Lublina trwa, chociaż zmieniają się jego okoliczność. Okazuje się, że podstawą do dokonania aborcji w warszawskim szpitalu nie był gwałt. Sama "Gazeta Wyborcza" już przyznaje, że chodziło o "wysokie prawdopodobieństwo, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego - obcowania płciowego z osobą poniżej 15 lat". Wszystko wskazuje na to, że ojcem dziecka jest rówieśnik 14-latki.
Prawnicy nie są jednak zgodni, czy pod ten przepis można podciągnąć ciążę, która jest efektem współżycia dwojga nastolatków poniżej 15. roku życia. Co innego, gdyby jeden z partnerów był starszy. Wtedy sprawa byłaby jednoznaczna. Prokuratura rejonowa wydała jednak w tej sprawie zgodę na aborcję, powołując się właśnie na ten przepis. Lekarze jednak nie wykonali zabiegu.
Nie bardzo też wiadomo, kto zdecydował o tym, że trzeba przeprowadzić aborcję - nastolatka, czy może... jej matka. To dlatego dziewczynka przebywa teraz w pogotowiu opiekuńczym. Policjanci doszli bowiem do wniosku, że namawiano ją do przerwania ciąży wbrew jej woli. Dlatego o wszystkim powiadomili sąd rodzinny, który zdecyduje, czy pozbawić matki praw rodzicielskich.
W szkole dziewczynka miała powiedzieć jednemu z nauczycieli, że chce urodzić dziecko. Potem zmieniła zdanie. Teraz z kolei wycofała zgodę na wykonanie zabiegu. Prawodopodobnie łatwo ulega wpływom i nie decyduje sama. Trudno się jej dziwić. Ma tylko 14 lat. Wcześniej znajdowała się pod silnym wpływem matki, teraz ma kontakt z członkami organizacji broniących życia - pisze "Gazeta Wyborcza".
Tymczasem sprawą dziewczynki zainteresowali się już politycy. Pomoc prawną obiecał jej nowy przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski. Także partia Leszka Millera - Polska Lewica - poprosiła ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego o zbadanie sprawy nastolatki.
W Polsce kobieta może dokonać legalnej aborcji, na przykład, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, jeśli nie upłynęło więcej niż 12 tygodni od poczęcia. 14-latka jest w 10. lub 11. tygodniu ciąży.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!