Oczekiwania widzów są ogromne, bo podczas poprzedniej edycji EXPO w japońskim Aichi polska prezentacja wygrała plebiscyt publiczności. "Jeden z wielkich biznesmenów japońskich przychodził do naszego pawilonu wielokrotnie i nawet chciał kupić całość, by postawić go sobie w ogrodzie" - wspomina ówczesny i obecny komisarz polskiej prezentacji Maciej Pawlicki.

Tegoroczne EXPO to sto kilkadziesiąt pawilonów, w których państwa, regiony i firmy przedstawiają prezentacje na zaproponowany przez gospodarzy temat. Tym razem jest nim woda. "Niby temat abstrakcyjny, lecz w Hiszpanii to już również konkretny problem. Kraj się wysusza, woda staje się racjonowanym towarem. Na to nakłada się światowa dyskusja o globalnym ociepleniu" - mówi Pawlicki.

Woda na EXPO w polskim wydaniu to: wspomniana tężnia (w letnie dni ma przyciągać gości bijącym od niej chłodem), promocja polskiego przemysłu jachtowego, a także film o atrakcjach aktywnej turystyki w Polsce.

"Zaczynamy od zdjęć kitesurfingu zrealizowanych nad Bałtykiem, kończymy w Tatrach. Całość jest bardzo dynamiczna, kręcona z wielu kamer" - opowiada reżyser Andrzej Kałuszko. Ale to nie wszystko: polski pawilon to poza tym m.in. hologramowy żubr (widz ma mieć wrażenie obcowania z żywym zwierzęciem) i sala promująca następne Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej (gdzie goście mają poczuć atmosferę prawdziwego stadionu).

Jaki wizerunek Polski chcemy w ten sposób przedstawić? Co łączy tężnię i żubra ze sportami ekstremalnymi? "Zamierzamy pokazać, że Polska to nowoczesny kraj, w którym można atrakcyjnie spędzić czas" - odpowiada Pawlicki. I dodaje, że na EXPO w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby wciągnąć widza do pawilonu na kilkanaście minut, pobudzić jego wyobraźnię. "To coś na kształt filmu reklamowego, tyle że dłuższego, interaktywnego i wpasowanego w nowoczesną architekturę" - przekonuje Pawlicki.

Koszt polskiego udziału w tegorocznym EXPO wynosi ponad 25 mln złotych. To opłacalna inwestycja? "Zysk trudno obliczyć" - mówi Pawlicki. "Ale po EXPO w Aichi liczba japońskich turystów przyjeżdżających do Polski zwiększyła się o ponad milion osób rocznie".

Całe EXPO w Saragossie to kilkadziesiąt hektarów zajętych przez pawilony, intrygujący most projektu Zahi Hadid, kolejka linowa, itp. Wystawa potrwa do 14 września. Cena biletu: 35 euro.

p

MICHAŁ POTOCKI: Jaka była pana główna inspiracja przy tworzeniu projektu? Skąd ten pomysł?
MARCIN PRZYGODA*: To wariacja na temat haseł wystawy - zarówno idei całego Expo w Saragossie ("Woda a zrównoważony rozwój"), jak i polskiej części ekspozycji ("Kreatywność i troska"). Pomysł tężni odwołuje się do obu tych haseł. Tężnia jest połączeniem naturalnych składników: wody i tarniny. A służąc celom leczniczym, symbolizuje również troskę. Kreatywność - to oczywiście kapsuły w kształcie żagli, hologramy, jachty itp.

Polskie projekty na tego typu wielkie imprezy bardzo często były krytykowane za przaśność, porównywane z Cepelią. Pana projekt zaś charakteryzuje spojrzenie w przyszłość. To przemyślana taktyka?
Futurystyczną ideę projektu wymusiło hasło przewodnie, ale poza tym po prostu nie chcemy być już więcej kojarzeni z przaśnością. Chcemy pokazać, że Polska jest nowoczesnym, europejskim państwem.

W trakcie poprzedniego Expo w Japonii polski pawilon cieszył się olbrzymią popularnością. To duże wyzwanie dla pana?
Nie będę ukrywał, że tak. Wyzwanie było tym większe, że także prywatnie pawilon z 2005 r. bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że i tym razem Polska odniesie podobny sukces.

*Marcin Przygoda, architekt, współtwórca projektu pawilonu polskiego na Expo 2008