Z reklam, sponsoringu i praw do transmisji w telewizji mistrzostw Europy nie da się już wycisnąć więcej pieniędzy. No chyba, że reklamodawcy i sponsorzy wejdą na rynki niemal dziewicze, ale za to bardzo obiecujące - szacuje "Puls Biznesu".

Takie właśnie są Polska i Ukraina. W obu krajach mieszka w sumie 85 milionów ludzi i dla sponsorów Euro to gratka nie do pogardzenia. Chętnie sypną sporo większym groszem, by wejść na tak duży rynek marketingowy. Wielki i dynamicznie się rozwijający.

Lwia część zysków z takiej imprezy zostaje w kasie UEFA, dlatego europejska federacja piłkarska strzeliłaby sobie w stopę, odbierając nam Euro 2012.

Jak wielkie to pieniądze? Tylko na sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych z Euro w Austrii i Szwajcarii UEFA zarobiła 800 milionów euro. Według szacunków, w Polsce i na Ukrainie może być to nawet 1,3 miliarda euro.

Łatwo zatem policzyć, że europejska federacja piłkarska straciłaby na tym pół miliarda euro. A na to chytra UEFA i Michel Platini raczej sobie nie pozwolą.