Pijany kierowca jeździł między nagrobkami cmentarza jakby był na jezdni. I być może tak mu się wydawało, bo był kompletnie zamroczony alkoholem.

W trakcie tego pijackiego rajdu uszkodził swoim polonezem dwa nagrobki. Na siedzeniach pasażerów dzielnie seknudowała mu dwójka nietrzeźwych kolegów.

Oprócz tego, że kierowca miał dokładnie 3,2 promila alkoholu we krwi, to jeszcze nie miał prawa jazdy, a auto nie było ubezpieczone. Cała trójka jest już za kratkami.