Czteropłytowy album przygotowuje Polskie Radio. Na płytach CD nagrano wstrząsające relacje świadków ocalałych z rzezi, słuchowisko oparte na motywach opowiadań "Nienawiść" Stanisława Srokowskiego, fragmenty powieści "Oksana" Włodzimierza Odojewskiego oraz ukraińską muzykę.

Znalazło się tam także przemówienie napisane przez Lecha Kaczyńskiego na obchody 65. rocznicy zbrodni. Uroczystości odbywały się 11 lipca na Skwerze Wołyńskim w Warszawie. Ambasador Ukrainy, choć był, nie złożył wówczas kwiatów. Polski prezydent nie przyszedł. List w jego imieniu odczytał minister Ryszard Legutko. Rodziny wołyńskie do dziś są nim rozczarowane.

"Treść wystąpienia nie oddawała charakteru zbrodni. Była mowa o <tragicznych wydarzeniach>. Tak można mówić o kataklizmach przyrodniczych. Prezydent powinien wyraźnie oddać hołd ofiarom, potępić zbrodnię i jej sprawców. Powinien powiedzieć, że dokonano ludobójstwa na Polakach i odpowiada za to Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia" - oburza się Ewa Siemaszko.

W masakrze na Wołyniu zginął brat jej dziadka, brat stryjeczny ojca i czworo innych krewnych.

Szczepan Siekierka, przewodniczący Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Ukraińskich Nacjonalistów, też stracił rodzinę na kresach. "Kuzyna nacjonaliści oskalpowali w kołysce, jedną ciotkę zarąbali i podpalili, drugą zadźgali widłami, bo nie chciała wyjść spod łóżka" - opowiada. Jemu też nie podoba się odczytany list od prezydenta. "Na płycie powinno znaleźć się inne przemówienie odczytane 17 września podczas koncertu związanego z martyrologią na kresach. Tam przynajmniej padło słowo: <okrutny mord>" - przekonuje Siekierka.

Za kilka dni materiał na płyty trafi do produkcji. Premiera odbędzie się w grudniu. Polskie Radio obawia się, że z powodu przemówienia nie będą one dobrze przyjęte przez rodziny ofiar. To co najmniej kilkaset tysięcy osób w Polsce i za granicą. "Zastanawialiśmy się w radiu, czy pan prezydent nie powinien napisać drugiego przemówienia. Jednak zdecydowaliśmy się dać materiał z uroczystości, która się odbyła" - mówi Barbara Górak-Czerska z Radiowej Agencji Nagrań i Koncertów, która wydała płytę. "Prezydent nie mówił o ludobójstwie, ale stosunki polsko-ukraińskie są skomplikowane. Chcemy być przyjaciółmi Ukrainy" - tłumaczy Stanisław Bukowski, dyrektor RANiK.

Napisania wstępu do albumu z powodu przemówienia z 11 lipca odmawiał Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W końcu je napisał. Dzisiaj mówi tylko: "Rodziny cały czas zgłaszały pretensje do wystąpienia, ale nie mnie je oceniać. Dla mnie na płytach są ważne relacje świadków. To dramatyczne świadectwo, pierwszy tego rodzaju dokument."