Informację o tym, czego szuka GROM, podano jak kawę na ławę. W internetowym Biuletynie Informacji Publicznej stworzono nawet odrębną stronę poświęconą zakupom jednostki 2305. Dowiemy się z niej np., że GROM chce mieć konkretne celowniki – SIMRAD. Z innych zamówień – np. na dzierżawę łącza cyfrowego – wyczytamy, gdzie są rozlokowane bazy jednostki. Łącze ma być bowiem doprowadzone na ulicę Marsa 80 w Warszawie i ulicę Sucharskiego 1 w Gdańsku. – To czytelny sygnał, że rozwija się oddział wodny GROM-u – oburza się były komandos tej jednostki.

Reklama

Na podstawie innych ogłoszeń, jak np. o kupnie karabinów maszynowych, można oszacować liczebność formacji. Choć w Internecie nie podano dokładnie, ile sztuk broni kupuje GROM, to podano wysokość wadium. Zgodnie z Prawem zamówień publicznych nie powinno ono przekraczać 3 proc. wartości zamówienia. – Wystarczy znać rynkowe ceny sprzętu z wyższej półki aby oszacować, jaka jest wartość kontraktu, ile broni się kupuje, a wobec tego – ilu ludzi będzie jej używać – mówi nasz rozmówca. Z zamówień na żywienie komandosów łatwo dowiedzieć się, do jakiego terminu jednostka chce przeprowadzić ćwiczenia nad Bałtykiem.

Zdaniem płk. rezerwy Wiesława Słoniewskiego, który w latach 1998-2004 służył w GROM, gdzie zajmował się m.in. sprawami operacyjnymi, informacji o zakupach uzbrojenia, sprzętu noktowizyjnego i termowizyjnego nie należy ujawniać. – Myśmy bardzo bronili się przed takimi publikacjami. Na ich podstawie łatwo jest wywnioskować, w jakim kierunku rozwija się jednostka oraz do jakich działań się przygotowuje – mówi płk. Słoniewski. Inny były oficer GROM ironizuje: – Ujawnianie zakupów lornetek czy celowników termowizyjnych to mistrzostwo świata! To czytelny sygnał, że żołnierzy doposaża się do działań nocnych w budynkach czy jaskiniach.

Jego zdaniem taka beztroska zagraża bezpieczeństwu jednostki i służących w niej ludzi. Niepokoi go fakt, że już w Internecie podano szczegóły dotyczące np. łączy cyfrowych. – Na podstawie tych informacji bardzo łatwo jest znaleźć 4-5 firm, które potrafią sprostać takim wymogom. Można do nich wprowadzić swoich ludzi. Ci ludzie już łatwo mogą rozpoznać cały system informatyczny jednostki, dowiedzieć się, jak są rozlokowane obiekty, ilu i gdzie przebywa żołnierzy – mówi. Zaskoczył go zwłaszcza fakt, iż w Internecie podano, w jakim czasie firma musi zareagować na ewentualną awarię łącza – w ciągu 24 godzin. – To skrajnie nieprofesjonalne. Nawet banki nie ujawniają czasu reakcji na ewentualny napad. Można celowo odciąć sieć i podstawić fikcyjną ekipę, która w ciągu 24 godzin zgłosi się do usunięcia takiej awarii. Wjedzie na teren jednostki i zrobi, co zechce, np. wywiezie broń – mówi.

czytaj dalej >>>

Reklama



Reklama

Nie po raz pierwszy upubliczniono informacje o tym, co kupuje GROM. Dane o poprzednich zamówieniach jednostki do dziś krążą w sieci. Informacje o tym, że Polkomtel S.A. wygrał pod koniec 2009 r. przetarg za pół miliona złotych na budowę i obsługę systemu terminali przywoławczych dla GROM przy ul. Marsa 74, zaś firma Marsat w Tychach za 100 tys. zł. zapewnia jednostce łączność satelitarną, są opublikowane m.in. na stronie portalspozywczy.pl. Z tego samego portalu dowiemy się też, że jednostka używa oprogramowania antywirusowego „McAfee Total Protection for Endpoint Essentials” dostarczonego przez warszawską spółkę FORMAT, kupiła oprogramowanie Intercenbud PLUS oraz Norma Standard w firmie MICROSYSTEM GROUP w Warszawie oraz programy komputerowe dla serwerów oraz do obróbki materiałów wideo w firmie Komputronik S.A (łącznie kosztowały one 91 tys. zł.). GROM serwisuje automaty spadochronowe w CENREX-ie za 44 tys. zł., kupił sprzęt alpinistyczny i wysokościowy do wspinania się za 103 tys. zł. w firmie NAMASTE S.C., swoje pojazdy tankuje w 50 stacjach Orlenu na terenie kraju. Komandosi latają liniami cywilnymi, bo zamawiali bilety lotnicze.

O to, czy ujawnianie zakupów dla GROM naraża służących w jednostce ludzi chcieliśmy zapytać dowódcę jednostki płk Dariusza Zawadkę. – Dowódca nie będzie sprawy komentował – usłyszeliśmy w sekretariacie. Sprawy nie chciał też skomentować twórca GROM gen. Sławomir Petelicki.

Ustawa - Prawo zamówień publicznych nakazuje organizować zakupy sprzętu dla instytucji publicznych w drodze otwartego przetargu, aczkolwiek MON nie zawsze musi stosować tę ustawę. Może z niej zrezygnować np. w przypadku dostaw opisanych w art. 296 „Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską”, a do takich zakwalifikowano zakupy dla GROM. Wtedy, jak informuje nas rzecznik Dowództwa Wojsk Specjalnych mjr Jacek Popławski, kwestie zakupów reguluje decyzja MON nr 291/2006 r. Nakazuje ona publikację tego kto i co zamawia w BIP, w sieci.

Zdaniem rzecznika nie ujawniono wiele: – W BIP nie pojawiają się ilości oraz dokładne warunki techniczne zakupywanego sprzętu, a jedynie ogłoszenie mówiące ogólnie o sprzęcie będącym przedmiotem zakupu. Wykonawcy, którzy są zainteresowani wzięciem udziału w postępowaniu, zgłaszają wnioski do jednostki celem odebrania warunków przetargu, w których to właśnie są szczegółowe informacji na temat danego zamówienia. Warunki przetargu są wydawane jedynie tym, którzy spełniają wymagania postawione w ogłoszeniu – tłumaczy rzecznik.

Ale czy w tak jawny sposób należy organizować zakupy dla jednostki specjalnej, której działania są objęte tajemnicą? Artykuł 4. Prawa zamówień publicznych mówi, że ustawy tej nie trzeba stosować także w przypadku „zamówień objętych tajemnicą państwową” albo „jeżeli wymaga tego istotny interes bezpieczeństwa państwa”, albo do „zamówień objętych tajemnicą służbową, jeżeli wymaga tego istotny interes publiczny lub istotny interes państwa”. Wówczas obowiązuje inna decyzja MON – nr 326/2004 r. i informacji nie trzeba publikować.

czytaj dalej >>>



Ale z tego przepisu GROM nie mógł skorzystać. - Aby można było skorzystać z decyzji 326/MON zamówienie musi być objęte tajemnicą państwową, albo musi mieć znamiona istotnego interesu bezpieczeństwa państwa, co w omawianym przypadku nie ma miejsca, gdyż jednostka GROM nie jest jednostką tajną, a zakup sprzętu uzbrojenia w zakresie jakim realizuje jednostka nie stanowi istotnego interesu bezpieczeństwa państwa ani tajemnicy państwowej zgodnie z Ustawą o Ochroni Informacji Niejawnych z dnia 22 stycznia 1990 roku – odpowiada mjr Popławski. Czy zakupom dla jednostki GROM nadano klauzule tajemnicy państwowej bądź służbowej? – Nie – mówi rzecznik. Dlaczego? – Ustawodawca nie wymienił jednostki GROM w pkt. 16 załącznika nr 1 do Ustawy o Ochronie Informacji Niejawnych – mówi Popławski.

Jakie jest wobec tego wyjście z sytuacji? Zdaniem naszych rozmówców, którzy od lat śledzą zamówienia w branży zbrojeniowej, lepiej jest kupować sprzęt w trybie otwartego przetargu. Sprzyja to bowiem konkurencji i pozwala na zaoszczędzić publiczne pieniądze. Jednak ich zdaniem zakupy należy organizować np. pod szyldem Departamentu Zaopatrywania MON a nie GROM-u. To pozwoliłoby zakamuflować pewne informacje wśród danych o innych zakupach. Nie trzeba by było także ujawniać adresów jednostki. Zgadzają się z tym byli i obecni komandosi.

Prawo zamówień publicznych pozwala zastosować taki „kamuflaż”. Zgodnie z art. 16. zamawiający mogą wspólnie przeprowadzić postępowanie i wyznaczyć spośród siebie zamawiającego, który udzieli zamówienia na ich rzecz. Ponadto minister może wskazać zamawiającego spośród podległych mu jednostek organizacyjnych.

– Tak, istnieje taka możliwość – przyznaje Popławski. Jednak z niej nie skorzystano. Dlaczego? – Dokonywanie zakupów za pośrednictwem innej jednostki powoduje wydłużenie w czasie realizowanych zakupów, trudności w dokonywaniu natychmiastowych korekt do planów zakupów jak i specyfikacji technicznej nabywanego sprzętu – mówi Popławski.

Błędne koło. Należy się więc spodziewać, że w publicznej czytelni, jaką jest Internet, będziemy się dowiadywać o wszystkich zakupach GROM-u.