Związkowcy przenocowali u premiera
Trzydziestu związkowców z "Sierpnia'80" spędziło ostatnią noc, okupując warszawskie biuro poselskie premiera Donalda Tuska. Rano związkowcy powtórzyli żądanie spotkania z szefem rządu. Twierdzą, że nie wyjdą z biura, dopóki się z nimi nie spotka. Protestują między innymi przeciwko planowanym zmianom w systemie emerytur pomostowych.
- Tusk: Siła nie robi na mnie wrażenia
- Związkowcy do Tuska: Słońce Peru, mistrz bajeru
- Odblokowali biuro Tuska, ale zablokują kraj
- Dowiedz się, kto pisze przemówienia Tuskowi
- Rząd: Związkowcami zajmie się prokurator
- Wałęsa: Użyłbym siły przeciw związkowcom
- Stocznie: jest zgoda rządu i związkowców
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie wiadomo, jak długo potrwa okupacja biura poselskiego premiera. "Jesteśmy już po kolacji, mamy śpiwory, koce i materace, więc jesteśmy dobrze przygotowani, aby z utęsknieniem czekać dalej na pana premiera" - mówił wczoraj wieczorem Krzysztof Łabądź z "Sierpnia 80". I zapewniał, że jak będzie trzeba, to protestujący będą czekać do skutku.
W środę do biura przyszło dwustu związkowców. Do wieczora zostało około stu, nocowało trzydziestu. Jak twierdzą, ich liczba zmniejszała się tylko ze względów lokalowych. Nie było
miejsca, by mogło przenocować więcej. Ale większość może wrócić, bo wielu nocowało w siedzibie swojego związku. Cały czas twierdzą, że są zdeterminowani i nie wyjdą, dopóki nie
spotka się z nimi premier.
Ale związkowcy mogą się nie doczekać. Szef rządu oświadczył, że "żadne próby nacisku siłowego nie zrobią na nim wrażenia". W dodatku nie ma go w Polsce. W środę był
we Frankfurcie nad Menem. W czwartek leci do Paryża, gdzie będzie rozmawiał z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym między innymi o kryzysie finansowym i unijnym pakiecie
klimatyczno-energetycznym.
>>> Premier nie zamierza przyjeżdżać do związkowców
"Obecnie rząd zachowuje się tak, jakby nie potrzebował nikogo do dialogu i znał wszystkie recepty na uzdrowienie i potrzeby społeczne. My jesteśmy tu po to, aby rozmawiać i nie
chcemy doprowadzić do sytuacji takiej, żeby ludzie masowo wychodzili na ulicę" - powiedział Łabądź. I zapewniał, że tylko przyjazd Tuska może przerwać okupację, bo tylko premier
jest tą osobą, która może podejmować decyzję.
Gdyby jednak szef rządu nie przyjechał, to związkowcy z "Sierpnia'80" grożą ogólnopolskim strajkiem. Premier proponuje rozmowy w Centrum Dialogu, w których stronę rządową
mieliby reprezentować wiceministrowie z pięciu resortów.
Związkowcy okupujący biuro poselskie Tuska protestują m.in. przeciwko rządowym rozwiązaniom w sprawie emerytur pomostowych, służby zdrowia, przemysłu stoczniowego oraz przeciwko działaniom
rządu wobec rybaków. Oczekują też podniesienia minimalnej płacy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!