Na granicy po rosyjsku krzyczeli Gruzini?
Lech Kaczyński uważa, że do prezydenckiego konwoju w Gruzji mogli strzelać Rosjanie, bo słyszał ich okrzyki. Tymczasem - jak twierdzi reporter RMF FM, który jechał w konwoju - po rosyjsku krzyczeli... gruzińscy policjanci. Ostrzegali w ten sposób dziennikarzy, by nie wysiadali z samochodu.
- Premier chce raportu o strzelaninie w Gruzji
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- "Nawet dyplomata nie jest tam bezpieczny"
- Siwiec: Kaczyński jak zagubiony turysta
- Ławrow: To była prowokacja Saakaszwilego
- Strzelanina pod lupą polskich śledczych
- Kaczyński o strzelaninie: Poszło kilka serii
- Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
- Kaczyński: Strzelali, ale nie bałem się o życie
- KGB: Konwój próbował naruszyć granicę
- Ołdakowski: Gruzini są dumni, że ich popieramy
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- Szmajdziński o Gruzji: Wycieczka w nieznane
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Drażnienie się z Rosją to fatalny pomysł
- Prezydent tropi prorosyjskie lobby w Polsce
- Lech Kaczyński: Wiem że to byli Rosjanie
- Komorowski: Jaka wizyta, taki zamach
- Wiosną znów wybuchnie wojna w Gruzji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gruzini kazali dziennikarzom kłaść się na podłogę busa. Pojazd z Lechem Kaczyńskim był wtedy kilkadziesiąt metrów za nimi. Prezydent mógł słyszeć właśnie te okrzyki - uważa RMF FM. Potem na gorąco skomentował, że mogli strzelać Rosjanie, bo słyszał komendy w języku rosyjskim.
>>>Kaczyński: Strzelali, ale nie bałem się o życie
Rosja jednak zdecydowanie zaprzecza, by za incydentem stali jej żołnierze. Gruzini zapewniają, że także oni nie mają z tym nic wspólnego. Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili mówi, że "nie przeszłoby mu przez myśl narażać polskiego prezydenta".
>>>Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie
Szef KGB Osetii Południowej Boris Attojew mówi, że południowoosetyjscy pogranicznicy nie przepuścili na teren Osetii Południowej konwoju prezydentów Gruzji i Polski, który chciał wjechać do rejonu leningorskiego.
Pogranicznicy wyjaśnili podobno, że granica Osetii Południowej z Gruzją jest zamknięta i dlatego konwój zawrócił. Nikt jednak nie otwierał z ich strony ognia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!