Sukcesu oscypkowi, bryndzy i sześciu innym produktom z Polski, którym udało się zastrzec prawa do nazwy, pozazdrościły inne województwa i szturmem uderzyły do unijnej komisji rejestrującej tradycyjne wyroby ze swoimi produktami. Efekt zaskakuje: do tej pory zgłosiliśmy 22 produkty i jesteśmy pod tym względem czwartym krajem w Europie.

>>>Oscypki cudownie zmieniły się w scypki

Pośpiech okazał sie przydatny. Dziś wchodzi w życie ustawa, która znacznie utrudni szansę na rejestrację produktów, zwiększają sie bowiem wymagania stawiane zgłoszeniodawcom. Już nie wystarczy udowodnić, że produkt jest wytwarzany na danym terenie od 25 lat, ale trzeba będzie jeszcze wykazać, że jest on ściśle związany z tradycją i kulturą regionu.

Nie brakuje jednak głosów, że województwa trochę się pospieszyły. Wielu produktom, które chcą być chronione, zanim zaczną się promować w Europie, przydałaby się wcześniej promocja w Polsce, bo są zupełnie nieznane.

Na rejestrację czekają m.in. takie produkty jak żuławski olej rzepakowy tłoczony na zimno, kołocz śląski, jabłka grójeckie, karp milicki, chleb prądnicki, jagnięcina z Podhala, fasola wrzawska, miód z Sejneńszczyzny, redykołki.

Zarejestrowane już produkty to: Oscypek, Bryndza podhalańska, Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich, Półtorak, Dwójniak, Trójniak, Czwórniak, Rogal Świętomarciński.