"Fakt, że zglaszają się poszkodowani spoza kraju specjalnie mnie nie dziwi. Raczej przy tej skali oszustwa byloby mało prawdopodobne, że złapali się tylko Polacy. Internet to przecież globalna sieć, a na Zachodzie sprzedaż elektroniczna jest dużo popularniejsza niż u nas" - mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Engiel z firmy Mediarecovery, zajmującej się informatyką śledczą.

Tymczasem policja odmawia ujawnienia więcej szczegółow śledztwa. "Mogę tylko potwierdzić to, co już mówiłem wczoraj. Specjalny zespół z wydziału do walki z przestępczością gospodrczą pracuje nad tą sprawą. Są już ustalone tropy i kierunki działań. Liczba poszkodowanych, którzy zgłosili się do komendy w Zabrzu przekracza sto osób" - powiedział nam rzecznik zabrzańskiej policji Marek Wypych. Uruchomiono specjalny numer telefonu, pod ktory mogą dzwonić poszkodowani z informacjami: (032) 277 92 70.

Oszukani na własną rękę próbują szukać oszustów. Jak ustaliliśmy prywatne śledztwo zaprowadziło ich do Warszawy, jednak policjanci zapytani wprost czy oszukańczy interes był sterowany ze stolicy, zadają tylko jedno pytanie: o żródło takich informacji. Nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają wersji interneutów.