Dziennik.plKraj

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Schetyna: Pakistan mówi, że Polak przeżyje

2009-01-31 | Ostatnia aktualizacja: 20:29 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Pakistańczycy mówią, że sprawa Polaka znajdzie swój dobry koniec" - mówi wicepremier Grzegorz Schetyna o porwanym polskim inżynierze. Talibowie grożą Polakowi śmiercią, ale dziennikarz gazety "Dawn", który się z nimi kontaktował, również uspokaja: "Polak nie zostanie zabity".

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Ta sprawa jest bardzo skomplikowana. Dotyczy nie tylko Polaka, geologa z Krakowa, ale wielu porwanych w Pakistanie. Rozmowy trwają. Stroną dla porywaczy jest rząd pakistański" - podkreślił wicepremier Grzegorz Schetyna w "Kontrapunkcie" RMF FM i "Newsweeka". Dodał: "Wierzę, że znajdzie swój dobry koniec i że Polak zostanie uwolniony razem z innymi porwanymi".

Dobrej myśli jest również pakistański dziennikarz gazety "Dawn", który może być śmiało uznawany za eksperta w sprawach talibów, bo wielokrotnie miał z nimi kontakt. To właśnie do niego zadzwonili z najnowszym ultimatum, w którym grożą, że jeśli rząd w Islamabadzie nie spełni ich żądan, to 4 lutego zabiją polskiego inżyniera - podała TVN24. Porywacze żądają wypuszczenia z więzień ich towarzyszy i wycofania rządowych wojsk z pogranicza pakistańsko-afgańskiego.

Pakistański ekpert uspokaja w e-mailu wysłanym do tej stacji: "Nie zabiją go". Powołuje się przy tym na swoje doświadczenie w kontaktach z talibami. Według niego, rząd w Islamabadzie ostatnio nic nie robił w sprawie porwanego polskiego geologa. "Być może polski rząd naciska, ale pakistański rząd nie kontaktował się w sprawie porwanego Polaka z talibami. Dlatego pojawiło się to oświadczenie" - uważa dziennikarz gazety "Dawn".

Polskiego inżyniera z firmy Geofizyka Kraków porwano w Pakistanie cztery miesiące temu. Według Polskiego Radia, może być przetrzymywany w okolicach miasta Darra Adam Chel, ok. 40 kilometrów od Peszawaru. Do porwania Polaka przyznało się ugrupowanie Tehrik-e-Taliban, czyli "ruch talibów".

BB
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «