Policjanci przeszukali pięć budynków, jednak bomby nie znaleźli. Prowadzone równocześnie poszukiwania osoby, która zadzwoniła na policję, zakończyły się po kilku godzinach. Mężczyzna nie próbował nawet zaprzeczać, że to właśnie on jest autorem głupiego żartu. W jego mieszkaniu znaleziono telefon komórkowy na kartę, z którego zawiadomił funkcjonariuszy o bombie.

"Zatrzymany jest nam bardzo dobrze znany. Tego typu wybryk zdarzył mu się po raz pierwszy, ale już wcześniej często telefonował na komisariat. Jego specjalnością było informowanie nas o rozmaitych wydarzeniach, które nie miały miejsca. Wszystko robił z nudów. Sama sytuacja informowania nas o podłożeniu bomby nie jest czymś nietypowym, ale zwykle robią to z głupoty młodzi ludzie. Przypadek dojrzałego człowieka, który robi sobie takie żarty, to coś niespotykanego. Wczoraj podczas zatrzymania 45-letni mężczyzna był trzeźwy" - zdradził w rozmowie z DZIENNIKIEM Adam Jakubiak z bytomskiej policji.

O karze, jaka spotka rencistę, zadecyduje prokurator. Za popełnione przestępstwo mężczyzna może trafić za kratki nawet na 3 lata.