Na listę trafiły 64 budynki przeznaczone do rozbiórki lub wymagające pilnego remontu. Są rozsiane po całym mieście, ale dominują te, które stoją w centrum. 29 należy do prywatnych właścicieli, 19 do Zakładu Budynków Miejskich, pozostałe mają nieuregulowany stan prawny albo jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację. Niektóre z nich są zamieszkałe.

Pomysł na stworzenie listy obiektów niebezpiecznych urodził się w magistracie przy okazji dyskusji o przyszłości zabudowań dawnej spółdzielni "Milkos". Kilka miesięcy temu bawiąca się w ruinach należącego do niej budynku 13-latka została poważnie ranna po upadku ze znacznej wysokości.

Opracowanie spisu zrobił prezydent miasta. Informacje o niebezpiecznych budynkach zbierali urzędnicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, policjanci oraz strażnicy miejscy i strażacy.