W Bytomiu już wiedzą, co się zawali
Urzędnicy z bytomskiego ratusza ułożyli listę budynków, którym grozi zawalenie. Spis ma zmobilizować ich samych oraz prywatnych właścicieli do remontowania tego, co się da naprawić i rozbierania tych budowli, których uratować nie można.
- Ślązacy chcą się rządzić sami
- Tragiczny pożar kamienicy w centrum Bytomia
- Komentator będzie godoć
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na listę trafiły 64 budynki przeznaczone do rozbiórki lub wymagające pilnego remontu. Są rozsiane po całym mieście, ale dominują te, które stoją w centrum. 29 należy do prywatnych właścicieli, 19 do Zakładu Budynków Miejskich, pozostałe mają nieuregulowany stan prawny albo jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację. Niektóre z nich są zamieszkałe.
Pomysł na stworzenie listy obiektów niebezpiecznych urodził się w magistracie przy okazji dyskusji o przyszłości zabudowań dawnej spółdzielni "Milkos". Kilka miesięcy temu bawiąca się w ruinach należącego do niej budynku 13-latka została poważnie ranna po upadku ze znacznej wysokości.
Opracowanie spisu zrobił prezydent miasta. Informacje o niebezpiecznych budynkach zbierali urzędnicy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, policjanci oraz strażnicy miejscy i strażacy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!