Posłowie chcą oduczyć Polaków palenia
Od przyszłego roku radykalnie zaostrzony zostanie zakaz palenia. Rząd poparł już propozycję nowelizacji ustawy antynikotynowej, a posłowie ponad podziałami chcą doprowadzić do jej szybkiego uchwalenia. Palaczom grozi, że jedynym miejscem, gdzie zapalą, będzie ich własne mieszkanie.
- Uwaga! Nie zapalisz nawet w swoim aucie
- Kukiz: Palikot publicznie pije, ja będę palił
- Janerka: Palenie osłabiało mój mikry aparacik
- Klamka zapadła. Posłowie za zakazem palenia
- Zakaz palenia odbiera nam wolność
- Na zakazie palenia rząd straci 15 miliardów
- Najsztub: Zakaz palenia to dyskryminacja
- Zakaz palenia w miejscach publicznych od 15 listopada
- Kopacz za odrzuceniem projektów zakazujących in vitro
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy politykom uda się odzwyczaić Polaków od palenia? Inicjatorzy ustawy są przekonani, że tak. Według szacunków w ciągu roku od wprowadzenia zakazu w Anglii palenie rzuciło ok. 400 tys. osób. W Irlandii o 16 proc. zmniejszyła się liczba ataków serca. To dane oficjalne.
Czy tak będzie i w Polsce? Projekt zakłada całkowity zakaz palenia w budynkach publicznych: szkołach, także wyższych, zakładach pracy, obiektach kultury i wypoczynku, środkach transportu, dworcach, przystankach, lotniskach. Czyli wszędzie! I dalej: nie wolno będzie palić w odległości mniejszej niż 10 m od wejścia do tych obiektów. Także we własnym samochodzie, jeśli będzie jechało w nim dziecko lub pasażerowie płacący za przewóz.
>>> Zakaz palenia odbiera nam wolność
Przepisy są drobiazgowe i mają w zasadzie eliminować wszelkie pokusy, by tworzyć strefy dla palaczy. Przykład: właściciel obiektów będzie mógł, ale nie musiał, wyznaczyć miejsca, gdzie wolno palić. Muszą to być pomieszczenia osobne, z automatycznie zamykanymi drzwiami. Ale jeśli szef firmy uzna, że w jego przedsiębiorstwie się nie pali - palarni nie będzie w ogóle.
Ograniczenia mają także dotknąć handel. Sprzedawcy nie będą mogli wystawiać papierosów w widocznym miejscu. To była propozycja posłów. Propozycja, którą zaproponował rząd, poszła jeszcze dalej. Sklepy obowiązywałby zakaz informowania, że sprzedaje się w nim wyroby tytoniowe. A ich właściciele mają być surowo karani za sprzedaż tytoniu nieletnim. "Chcemy chronić osoby niepalące przed biernym paleniem" - tłumaczy Aleksander Sopliński, poseł PSL, szef podkomisji zdrowia publicznego, która wczoraj rozpatrzyła projekt.
Czy tak ostre zakazy mają sens? Obawiają się ich właściciele pubów i restauracji. Teraz będą musieli zapewnić palącym osobne sale, i to z zamykanymi automatycznie drzwiami. W przeciwnym wypadku w lokalu nie będzie wolno palić w ogóle.
>>> Najsztub: Zakaz palenia to dyskryminacja
"Nie ma obaw o spadek obrotów" - zapewnia Krzysztof Przewoźniak z Fundacji Promocja zdrowia, która od wielu lat domagała się zaostrzenia przepisów. Podaje przykłady takich państw jak Anglia, Szkocja czy Finlandia. "Kiedy wprowadzano całkowity zakaz palenia, sprzedaż alkoholu nie zmniejszyła się. Badania amerykańskie pokazały wręcz wzrost klientów" - zapewnia.
Fundacja i onkolodzy liczą na to, że podczas prac nad ustawą uda im się jeszcze bardziej zaostrzyć przepisy, tak by Polska dołączyła do krajów o bezwzględnym zakazie palenia. "Chodzi o to, by w ogóle zlikwidować palarnie" - mówi Przewoźniak.
Ale choć wszyscy posłowie komisji zdrowia publicznego są za ograniczeniami, wczoraj przekonali się, że nie będzie tak łatwo je przeforsować. Na obrady przyszło kilkunastu przedstawicieli koncernów tytoniowych. Świetnie przygotowani do dyskusji, pewni siebie, zgłaszali liczne uwagi do każdej dyskutowanej poprawki.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!