Ulica 22. lipca? Tak, ale nie tego
Mieszkańcy ul. 22 lipca w Ostrołęce nie chcą się rozstawać ze swoim adresem. Rozumieją jednak potrzebę dekomunizacji. Wymyślili więc fortel żeby zmienić nazwę jednocześnie jej nie zmieniając. Tym tropem idą też inne miasta w Polsce. Czy to ma sens?
- Dekomunizacja ulic jest za droga
- W Poznaniu obalają Świerczewskiego
- Episkopat ostro przeciw dzikiej lustracji księży
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zmiana adresu to duży kłopot, bo wymienić trzeba kilka dokumentów. Jak wyliczyli warszawscy radni taka zmiana może kosztować czteroosobową rodzinę nawet tysiąc złotych. Do tego dochodzi konieczna zmiana przyzwyczajeń i sentyment, jaki niektórzy czują do nazw swoich ulic.
Z drugiej strony w Polsce ciągle mnóstwo jest ulic, którym patronują postacie lub daty, którymi nie należy się chwalić.
W takiej sytuacji są mieszkańcy ul. 22. lipca w Ostrołęce. Oczywiście takie imię zostało nadane przed laty na cześć data ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Tymczasem 50 mieszkańców zgłosiło się właśnie do rady miasta o przemianowanie ulicy na... 22. lipca, ale innego. W tym samym dniu, ale w 1807 roku w Dreźnie Napoleon nadał konstytucję Księstwu Warszawskiemu.
Radni Ostrołęki jeszcze nie ustosunkowali się do tego pomysłu. Tymczasem na warszawskim Bródnie podobny pomysł już wcielono w życie. Ulicy Aleksandra Kowalskiego, komunisty i I sekretarza Polskiej Partii Robotniczej, patronuje od niedawna inne Aleksander Kowalski: hokeista i przedwojenny oficer zamordowany w Katyniu. W związku z tą zmianą mieszkańcy nie musieli wymieniać dokumentów.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!