"Takiego burdelu nie było tu, jak mieszkam od 50 lat" - rzucił jeden z okolicznych mieszkańców do stoczniowców, którzy rozbijali na trawniku namioty. "Ubek! Prowokator!" - usłyszał w odpowiedzi.

"To nic nie da, te zakłady są nierentowne" - przekonywała sąsiadka Donalda Tuska, komentując protest robotników. "Dla mnie to mogą protestować, jestem tolerancyjna, choć chyba nie jest to najlepsze miejsce. A premier jest uroczym i sympatycznym sąsiadem" - dodała.

Oflagowani i ubrani w koszulki ze związkowymi emblematami stoczniowcy ustawili dziesięć namiotów i rozwinęli przed kamienicą szefa rządu transparenty. "Byłem w ZOMO, byłem w ORMO - teraz jestem za Platformą" - takie hasło widnieje na jednym z nich. Drugi przedstawia twarz Donalda Tuska doklejoną do korpusu Kaczora Donalda. Do tego podpis: "Mamy słońce Peru, mamy Irlandię". Jest także transparent z hasłem "Rząd Platformy grabarzem polskiego przemysłu".

W sumie pod domem premiera koczuje około 50 pikietujących. Zamierzają protestować aż do niedzieli. Przeciwko czemu? Chcą być tak samo traktowani, jak stoczniowcy z Gdyni i Szczecina, których objęto specjalnym programem pomocowym. Stoczniowcy z Gdańska nie godzą się na zwolnienia na zasadach zaproponowanych przez właściciela (300 osób ma dostać odprawy sięgające równowartości od jednej do trzech pensji).

"Premier Tusk kłamie i unika z nami spotkań. Wiemy, że to miejsce nie jest dobre do rozmów, takie są na przykład w Urzędzie Rady Ministrów, ale ten rząd nie prowadzi żadnego dialogu" - mówił przed miasteczkiem namiotowym wiceprzewodniczący komisji zakładowej Solidarności w Stoczni Gdańsk, Karol Guzikiewicz.

Guzikiewicz zadeklarował, że jeśli np. ze strony wicepremiera, szefa MSWiA Grzegorza Schetyny padłaby propozycja spotkania, to manifestujący byliby w stanie ciągu godziny złożyć namioty i podjąć rozmowy. "Ale muszą to być konkretne rozmowy, a nie jakieś gdybanie" - zastrzegł.

Wejścia do kamienicy, w której znajduje się mieszkanie premiera i oddalonej od miejsca rozbicia namiotów o około 200 metrów, strzeże policja.