Jak poinformował PAP rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak, najtrudniejsza sytuacja była w miniony weekend w województwie śląskim. Silne opady deszczu były też m.in. w województwie dolnośląskim i opolskim.

"W sumie, w związku z nawałnicami i wichurami, strażacy interweniowali 856 razy; tylko niedzielę - 223 razy. Akcje związane były głównie z usuwaniem powalonych przez wiatr drzew oraz wypompowywaniem wody z piwnic i zalanych ulic" - wyjaśnił Frątczak.

Tak było m.in. we Wrocławiu, gdzie strażacy interweniowali kilkadziesiąt razy, wypompowując wodę m.in. z okolic tamtejszego dworca.

Jak dodał, na szczęście intensywne opady rozłożyły się w czasie i nie dochodziło do wylewania rzek. Stan alarmowy w poniedziałek rano przekroczony był tylko na jednej z rzek - Witce, dopływie Nysy Łużyckiej. "Podtopienia, który wystąpiły lokalnie, miały związek z intensywnością opadów, a nie z podwyższeniem stanów rzek" - dodał rzecznik.

Policjanci apelują o szczególną rozwagę do kierowców: z powodu opadów deszczu na drogach są bowiem trudne warunki. "Jest ślisko, zmniejsza się widoczność, wydłuża się droga hamowania. Pamiętajmy o tym, żeby dostosować prędkość do tych warunków, zachowajmy też większy odstęp od aut przed nami, by przy gwałtownym hamowaniu uniknąć stłuczek czy wypadków" - podkreślił rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

Jak przypomniał, w czasie deszczu manewry takie jak wyprzedzanie mogą być szczególnie niebezpieczne. "Pamiętajmy też o tym, że samochód, wjeżdżając w kałuże, traci przyczepność" - dodał.

W sumie od piątku do niedzieli na polskich drogach doszło do 329 wypadków, zginęło w nich 30 osób, a 455 zostało rannych.